Żymianie vs Iran

:jarolaugh:

"Dania otwarta na wsparcie Waszyngtonu
Inaczej sprawę stawia Kopenhaga. W przesłanym Wirtualnej Polsce oświadczeniu minister spraw zagranicznych Lars Løkke Rasmussen zadeklarował, że Dania - jako potęga morska - jest "pozytywnie nastawiona" do udziału w zabezpieczeniu cieśniny.

Obecny wkład Danii w misję jest "skromny" i ogranicza się do jednego oficera sztabowego w kwaterze głównej"



 
oho ktoś prawdę powiedział

Prezydent Turcji w mocnych słowach skrytykował Izrael za zaatakowanie Iranu. Już wcześniej nie było tajemnicą, że Recep Erdogan nie popiera agresywnej polityki Benjamina Netanjahu. Teraz turecki polityk poszedł o krok dalej. Zaczął mówić wprost o tym, że Izraelowi może bynajmniej nie chodzić o żadne uprzedzenie uderzenia rzekomo przygotowywanego przez Teheran ani o uniemożliwienie mu stworzenia bomby atomowej, a o względy... religijne. Padły słowa o "Ziemi Obiecanej" I "apokaliptycznych scenariuszach".

Recep Erdogan mocno skrytykował Izrael. Prezydent Turcji mówił o "apokaliptycznych scenariuszach" i religijnej motywacji. O co chodzi?​

"Kierując się iluzją ziemi obiecanej, izraelski rząd po Palestynie i Libanie weźmie na cel naszą ojczyznę" - tak powiedział jeszcze w 2024 roku Recep Erdogan w parlamencie. Zaatakowane zostały wtedy miejsca w Jemenie, Iranie, Libanie, w tym ostatnim kraju doszło nawet do inwazji lądowej, choć na ograniczoną skalę. "Izraelska agresja ma na celu również Turcję. Dla naszej ojczyzny i niepodległości będziemy stawiać czoło temu państwowemu terroryzmowi wszelkimi środkami, jakimi dysponujemy" - oznajmił wówczas prezydent Turcji. "To teoria spiskowa" - tak komentowała wówczas słowa tureckiego prezydenta dla PAP Amanda Paul z European Policy Centre. Dziś, kiedy Izrael atakuje Iran i Liban wspólnie z USA, Erdogan wrócił do tematu roli biblijnej idei "ziemi obiecanej", według niego odgrywającej kluczową rolę w wojnie na Bliskim Wschodzie i jej rzeczywistych powodach. Przemawiając w Ankarze, nazwał Izrael organizacją, która "zdobyła władzę, uważa się za lepszą od innych i krok po kroku wciąga nasz region w katastrofę".

"Ważne jest, aby zerwać z narzuconymi programami i wyjaśnić wszystkie te realia, to barbarzyństwo i ten stan szaleństwa całemu światu"​

„Wszyscy wiemy, że celem ataków na Strefę Gazy, następnie na Jemen i Liban, a na końcu na Iran, nie jest wyłącznie bezpieczeństwo” - mówił turecki polityk. Stwierdził, że jego zdaniem mamy do czynienia z narracjami od „ziemi obiecanej” po „scenariusze apokalipsy” i dodał, że nie jest to przypadek. „Ważne jest, aby zerwać z narzuconymi programami i wyjaśnić wszystkie te realia, to barbarzyństwo i ten stan szaleństwa całemu światu w sposób, który będzie oddziaływał” - zaapelował Erdogan. Podniósł też temat meczetu Al-Aksa, co w podobnym kontekście zdarza się często. Jak powiedział prezydent Turcji, Izrael zamknął meczet Al-Aksa dla muzułmanów na 17 dni „bez żadnego upoważnienia i z arbitralnych powodów”.

Erdogan uzasadnia ataki militarne cytatami z Biblii. Twierdzi, że ma duchową misję​

Erdogan poczynił wyraźne aluzje do religijnych uzasadnień wojny, jakie nie raz wygłaszał Netanjahu. Przykładowo na początku marca podczas wizyty w miejscu trafionym irańskim pociskiem oświadczył: „W tym tygodniu w Torze czytamy: »Pamiętajcie, co wam zrobił Amalek«. Pamiętamy i działamy”. W 2023 roku, gdy rozpoczęła się lądowa inwazja na Gazę, powiedział żołnierzom Sił Obronnych Izraela: „Musicie pamiętać, co wam zrobił Amalek, mówi nasza Święta Biblia. I my pamiętamy”. Amalek w Biblii to nazwa ludu – Amalekitów. Byli oni jednym z wrogów Izraela w Starym Testamencie. Z kolei w 2025 roku w wywiadzie dla i24 TV premier Izraela powiedział, że ma "historyczną i duchową misję” i stwierdził wprost, że jest mu bliska idea Wielkiego Izraela. Podczas wywiadu posłanka Sharon Gal wręczyła Netanjahu coś, co nazwała amuletem „mapy Ziemi Obiecanej”. „Czy utożsamia się pan z tą wizją?” – pytała. „Bardzo” – odpowiedział premier. „Wiesz, że często wspominam o moim ojcu. Pokolenie moich rodziców musiało założyć państwo. A nasze pokolenie, moje pokolenie, musi zagwarantować jego dalsze istnienie. I postrzegam to jako wielką misję”. „Wielki Izrael” obejmuje okupowane terytoria palestyńskie, a także części sąsiednich krajów, w tym Jordanię, Liban, Syrię i Egipt.


Nic dziwnego zatem, że ówczesne słowa premiera Izraela wywołały oburzenie w regionie. Jordania określiła je mianem „prowokacyjnej eskalacji”, Arabia Saudyjska mówiła o „planach ekspansjonistycznych przyjętych przez izraelskie władze okupacyjne”, a Katar potępił słowa Netanjahu jako „rażące naruszenie suwerenności państw, prawa międzynarodowego, Karty Narodów Zjednoczonych i rezolucji o legitymacji międzynarodowej”. „Takie wypowiedzi podważają stabilność regionalną, odrzucają drogę pokoju i przeczą aspiracjom podmiotów międzynarodowych i regionalnych dążących do zapewnienia trwałego bezpieczeństwa” – ogłosiło wtedy Ministerstwo Spraw Zagranicznych Egiptu.


Podobne obawy w regionie wywołał niedawny wywiad z ambasadorem USA w Izraelu​

Z podobnymi reakcjami spotkała się niedawna głośna wypowiedź ambasadora USA w Izraelu. Tuż przed rozpoczęciem wojny z Iranem amerykański dziennikarz Tucker Carlsson zapytał Mike'a Huckabee, czy Izrael ma prawo do „zasadniczo całego Bliskiego Wschodu", skoro tak teoretycznie można interpretować fragment Biblii mówiący o ziemi między Nilem w Egipcie a Eufratem w Syrii i Iraku. Ambasador bynajmniej nie zaczął zaprzeczać, lecz odrzekł, że „byłoby dobrze, gdyby Izrael zabrał wszystko”, ale kraj ten nie dąży do tego, tylko... „prosi o przynajmniej przejęcie ziemi, którą obecnie okupuje”. Jak dodał, „to byłby duży kawałek ziemi” i to "nie jest to, o czym się teraz mówi". „Nie proszą o powrót i odebranie wszystkiego, ale proszą o odebranie przynajmniej ziemi, którą teraz zajmują, na której teraz mieszkają, którą teraz legalnie posiadają i która jest dla nich bezpieczną przystanią”. W dalszej części rozmowy dyplomata starał się tonować wypowiedź, mówiąc, iż słowa o zabraniu "całości" były "nieco przesadne", ale zdążyła już ona wybrzmieć. Potraktowano ją poważnie, a oświadczenie potępiające te słowa podpisały Zjednoczone Emiraty Arabskie, Egipt, Jordania, Indonezja, Pakistan, Turcja, Arabia Saudyjska, Katar, Kuwejt, Oman, Bahrajn, Liban, Syria i Państwo Palestyna, a także Organizacja Współpracy Islamskiej, Liga Arabska i Rada Współpracy Zatoki Perskiej. Nazwano słowa Huckabee „niebezpiecznymi i podburzającymi”.
 

Pranie mózgów wersja polska. "Odwet" Izraela, a przecież to Izrael zaatakował pierwszy... Już nawet nasze media grają w ich grę.
 

Mi tam wcale tego meczetu symbolu najeźdźcy islamskiego by poniżyć chrześcijan nie żal ;) bo te kurwy postawiły to tam specjalnie by chrześcijanom ująć.
Jedynie konsekwencje mogą wkurwić.

Al aqsa religijnie dla islamu nie ma żadnego znaczenia, wymyślili bajkę na poczekaniu tworząc powód, taka sama stonka jak garbatonose, byleby poniżyć grób Jezusa.
 
Back
Top