To jest jeden wielki mit. To prawda, że jest mnóstwo pojedynków zdecydowanie wyrównanych wśród kobiet ze względu na równie niskie umiejętności, a mały impakt powoduje że walki są na żyletki i należy je omijać z daleka, ale jest też sporo walk sprawdzonych w każdej płaszczyźnie zawodniczek idących równą ścieżką kariery oraz pojedynków prospektów z ustawionymi pod nie stylistycznie bumicami, że grzechem byłoby pogardzić takimi betami. Silva z segmentu +1,30 to był najpewniejszy bet tego miesiąca w UFC. Andrade nie miała na nią nic. Nawet siła i tężyzna nie była tym razem po jej stronie. Owszem mogła czymś trafić (choć w wadze wyżej jej ciosy nie robią na nikim wrażenia, dodatkowo jest wolna jak wóz z węglem), ale z taką samą szansą, jak mógł zostać trafiony Dulgarian przez Marrote'a.