Tanio skóry nie sprzedam



580954fab803.jpg
 
W kwestii dzika, skoro mnie wywołują. Ja rozumiem, że miastowe ludzie nigdy dzika nie widzieli, to musieli go złapać i zrobić słitfocię, a może nawet tam pokemona mieli. Fajnie się chwalić jakie to ma się przygody z dzikiem, ale czy w tej bajce były smoki?
Ludzie na łeb upadli pchać się z łapami do dzika (czy innej dziczyzny), co oni pana Boga za nogi złapali, bo dzika zobaczyli? Chociaż raz widziałem, jak mieszczuchy sobie robiły zdjęcia z krową. Mnie w kwestii idiotyzmu ludzi do zwierząt wiele nie zdziwi.
Gang Wewiura powstrzymuje samochód, wersja edukacyjna

Jako miastowy widziałem u siebie dziki, lisy, sarenki, jelonki, łosie duze i małe, kuny, zaskrońce, żmije, jeże a nawet co zaskakujące wiewiórki:)
z14371898Q,Dzik-usuwany-z-ogrodka.jpg
 
Last edited:
W chuj, można zbierać i rozdawać dzieciom w sierocińcach na prezenty. I strasznie są hałaśliwe, jak węszą w nocy pod oknem, dyszą jakby się ruchały.
Ostatnio byłem świadkiem sapania jeży, głośniej niż sądziłem :D
A tutaj jak wyglądała moja ręka tydzień temu:
13625226_1113324022075222_414309418_n.jpg
 
Biliśmy ze znajomymi w ten automat bokserski i cały czas brakowało mi po 15-20 do pobicia rekordu, to postanowiłem wrócić później bo już nie chciało mi się to w naparzać. Przyszliśmy parę godzin, tylko z tą różnicą, że byłem fest najebany i zamiast trafić w tą gruszkę to uderzyłem w stalowy element :DC:
A byłby rekord:D

Morał tej historii taki, że wali sie w gruszke a nie obok heh
 
Ostatnio byłem świadkiem sapania jeży, głośniej niż sądziłem :D
A tutaj jak wyglądała moja ręka tydzień temu:
13625226_1113324022075222_414309418_n.jpg

Chłopie, idziesz moją drogą ;)
Nie dość, że jesteśmy obaj spod znaku Gilberta, to dokładnie to samo mi się 10 lat temu zdarzyło - automat, alko i w efekcie w nocy najtrzeźwiejszy kumpel wiózł mnie na ostry dyżur do Sierakowa.
Złamana kość łódeczkowa (wódeczkowa) - a u Ciebie?
 
Chłopie, idziesz moją drogą ;)
Nie dość, że jesteśmy obaj spod znaku Gilberta, to dokładnie to samo mi się 10 lat temu zdarzyło - automat, alko i w efekcie w nocy najtrzeźwiejszy kumpel wiózł mnie na ostry dyżur do Sierakowa.
Złamana kość łódeczkowa (wódeczkowa) - a u Ciebie?
Haha niemożliwe to jest! :D Na szczęście u mnie nie, aż tak poważnie, bo bez złamania. Wybiłem go i miałem stłuczenie na tyle mocne, że mi w gips wpakowali na dwa tygodnie, ale ściągnąłem już i z bandażem śmigam. Minął ponad tydzień, ale chyba trochę potrwa dojście do sprawności, bo nie mogę niczego podnieść tą ręką, nawet telefonu :sad:
 
Back
Top