To nie ta filmowa wersja a robiona równocześnie "adaptacja" netflixa.
Prus przewraca się w grobie. Oburzenie widzów po zwiastunie Lalki
We wrześniu czeka nas pojedynek dwóch "Lalek". Kinowa produkcja będzie miała premierę 30 września, a już od 16 września widzowie Netfliksa będą mogli obejrzeć sześcioodcinkowy serial. Takiej rywalizacji w polskiej kinematografii jeszcze nie było. Kto zwycięży? Na razie nowy zwiastun serialu wywołał burzę w sieci.
Oczywiście pamiętamy, że słynna powieść Bolesława Prusa doczekała się wcześniej dwóch ekranizacji - kinowej oraz telewizyjnej. Film Wojciecha Jerzego Hasa powstał w 1968 r., zaś serial Ryszarda Bera został zrealizowany w 1977 r. Obie premiery dzieliło więc dziewięć lat. Teraz nowe "Lalki" pojawią się w odstępie zaledwie kilkunastu dni. Będą ze sobą bezpośrednio konkurować. Rodzi się pytanie, czy taka rywalizacja wyjdzie im na dobre czy na złe?
Hasło "reinterpretacja" zadziałało na widzów jak przysłowiowa czerwona płachta na byka. Emocje wzbudziło użycie wulgaryzmu. W licznych komentarzach podzielili się swoimi obawami co do wizji reżysera, argumentując, że "poprawianie klasyków powinno być zabronione". "Aż strach pomyśleć, jaki będzie tego efekt", "Prus przewraca się w grobie", "Użycie słowa k...a w XIX wieku to już przesada", "Zapowiada się epicka klapa", "Patrzę na ten zwiastun ciekawa, ale po zachowaniu postaci i tekstach nie wierzę, że to się dzieje w dawniejszych czasach, toż to współczesność", "Ciekawe, czy dożyję adaptacji 'Lalki' wyreżyserowanej przez Patryka Vegę" - piszą internauci.
Wcześniej w mediach pojawiły się informacje, że klasyczna fabuła zostaje rozbudowana o nowe wątki, które nadadzą jej charakter bardziej współczesnego serialu: śledztwo, rodzinne tajemnice oraz konflikty odsłaniające ukryte interesy bohaterów. Twórcy mieli też zrezygnować z romantycznego idealizowania postaci i pokazać bohaterów jako ludzi uwikłanych w sieć społecznych zależności, zniszczonych przez ambicje i pieniądze.
Tomasz Schuchardt w rozmowie z Bartoszem Boruciakiem uspokaja jednak przyszłych widzów:
"Trochę zredefiniujemy pewne rzeczy, poustawiamy się w innym kierunku do interpretacji tej literatury, do czego mamy prawo jako ludzie, którzy żyją w innych czasach. To jest wersja uwspółcześniona, ale też wiem, że są lęki wśród internautów, że będzie za bardzo uwspółcześniona i czy Netflix nie zepsuje nam naszej kochanej literatury. Myślę, że nie zepsuje, bo my to robimy i my na to nie pozwolimy".