PRIDE Grand Prix 2000 Vol.1: 開幕戦

Olos

-=PRIDE FC=-
23ue1Ua.jpg



Witam w dziewiątej części mojego cyklu. Tych, którzy przegapili poprzednią część, zapraszam tutaj:
http://cohones.mmarocks.pl/threads/pride-8-ナニ-ガ-グレイシージャ-co-wy-na-to-gracie.34254/
Rok 2000, PRIDE rozpoczęło w sposób szczególny. Japońska organizacja postanowiła zorganizować wielki 16-sto osobowy turniej, aby wyłonić kto jest najlepszym na świecie zawodnikiem MMA. Pula nagród jaka była do zdobycia zachęcała każdego wojownika do wzięcia udziału. Do wygrania bowiem było 20.000.000 ¥ (ok. 186 tysięcy dolarów po ówczesnym kursie), czyli suma którą wielu zawodników, nawet 16 lat później, nigdy w życiu nie zobaczy. Jednakże tylko garstka wybrańców dostała przywilej walki o tą stawkę. Pierwsza runda tego Grand Prix odbyła się 30-ego stycznia w Tokyo Dome, położonym w stolicy Japonii. Podczas tego eventu, zasady zostały nieco zmodyfikowane. Zamiast pierwszej 10-cio minutowej rundy, następnie jednej pięcio i ewentualnej, również pięcio minutowej dogrywki. Była jedna 15-sto minutowa runda, po której sędziowie mogli zarządzić dogrywkę. PRIDE wysłało zaproszenia do wielu czołowych zawodników tamtej ery, ale niektórzy z nich z różnych powodów nie znaleźli się w początkowej szesnastce. Wśród nich byli m.in. mierzący 193 cm i ważący 135 kg Tom Erikson, prawdopodobną przyczyną tego stanu rzeczy były powody o których pisałem w poprzednim materiale. Mimo pojawienia się na konferencji zapowiadającej GP, Naoya Ogawa, który był brany pod uwagę jako pierwotny przeciwnik Nobuhiko Takady nie znalazł się w turniejowej drabince. Wallid Ismail był zainteresowany wzięciem udziału w turnieju i walką z Roycem Gracie, z którym Ismail wygrał w pojedynku grapplingowym. Organizacja miała jednak inne plany i zestawiła Royce’a z Takadą. Zaś początkowym przeciwnikiem dla Sakuraby miał być Kevin Randleman. PRIDE zyskało też swój znakomity temat muzyczny, który wywołuje u mnie gęsią skórkę. Przeprowadzono pierwszą, wielką introdukcję zawodników. Gale zyskały też komentarz po angielsku na żywo, przeprowadzany przez Stephena Quadrosa i Basa Ruttena. Kolejną osobą, która na stale wpisała się w krajobraz PRIDE i uszy fanów na całym świecie była Lenne Hardt, znana jako „PRIDE crazy screaming lady”.


Wśród szczęśliwców, którzy dostali zaproszenie było wielu dobrze nam już znanych zawodników. Amerykanie Mark Kerr i Mark Coleman, Kerr po porażce (zamienionej na NC) z Vovchanchynem, Coleman natomiast po wygranej z Ricardo Moraisem na PRIDE 8. Gary Goodridge, który przegrał z Eriksonem na poprzedniej gali. „Mr Pride” Akira Shoji po zwycięstwie z Larrym Parkerem na PRIDE 6. Jego przeciwnikiem był Ebenezer Fontes Braga, który przegrał z Sakurabą na szóstej gali. Guy Mezger po bliskiej przegranej na punkty z Shojim. Japoński zapaśnik Alexander Otsuka, który poległ na ósmej gali z Renzo Gracie. Ukrainiec Igor „Ice Cold” Vovchanchyn po pięknym nokaucie na Francisco Bueno również na poprzedniej gali. „Yamato Damashi” Enson Inoue, który wygrał na piątej gali z Soichi Nishidą. Japońska gwiazda „puro-resu” Nobuhiko Takada po przegranej na szóstym evencie z Markiem Kerrem. Oraz Kazushi „IQ Wrestler” Sakuraba, który na PRIDE 8 jako pierwszy człowiek w historii, wygrał z przedstawicielem rodziny Gracie w pojedynku na zasadach MMA. W walce rezerwowej zmierzyli się Wanderlei Silva i „Dirty Bob” Shrijber.
Swój debiut w organizacji podczas tego GP zaliczyło pięciu zawodników. Wśród nich byli: Podopieczny Antonio Inokiego, czterokrotny mistrz Japonii w zapasach w stylu wolnym – Kazuyuki Fujita. Japoński karateka Masaaki Satake. Oraz pragnący pomścić porażkę swego brata - Roylera, zwycięzca kilku pierwszych turniejów UFC – Royce Gracie.

j9r4NQ0.jpg


Starciem poprzedzającym rozpoczęcie turnieju był pojedynek rezerwowy, w którym starli się Wanderlei Silva i Bob Shrijber. Holender w walce z Daijiro Matsui pokazał, że nie gra fair i ma w zanadrzu niejedno brzydkie zagranie. Brazylijczyk szybko przeszedł do ofensywy i wszedł w wymianę ciosów z cięższym od siebie Shrijberem. Różnica wagi odbijała się na szybkości, Silva był w stanie unikać ciosów Boba, samemu celnie atakując. „Axe Murderer” rzucał mocnymi ciosami sierpowymi zaganiając jednocześnie Holendra do narożnika. „Dirty Bob” starał się sklinczować, ale Silva przeniósł walkę do parteru. Brazylijczyk znalazł się w dosiadzie i zaczął okładać Shrijbera ciosami. Bob próbował wydostać się spod Wanderleia, ale oddał mu plecy. Silva obijał głowę Holendra krótkimi uderzeniami, aż w końcu ten wystawił mu szyję. Brazylijczyk natychmiast zrobił z tego użytek i udusił Boba już w trzeciej minucie pojedynku.


Pierwszym pojedynkiem 1/8 finału była walka pomiędzy Garym „Big Daddym” Goodridgem, a Osamu Kawakarą. Kawakara był japońskim zawodnikiem „puro-resu” znanym pod pseudonimem „Tachihikari”. Japończyk w ogóle nie wiedział na co się pisze biorąc walkę z Goodridgem. Pokazało to już pierwsze niskie kopnięcie wyprowadzone przez Kanadyjczyka, po którym Osamu jak każdy kto nie trenuje sportów walki, odruchowo skręcił głową ze strachu. Gary poprawił dwoma prostymi i kolejnym lowkickiem, po którym Kawakara się na niego rzucił. Japończyk miał gardę dziurawą jak sito, co Gary bezlitośnie wykorzystał. Po kolejnym kopnięciu i serii ciosów, „Tachihikari” wylądował na ziemi, a Goodridge w pozycji bocznej, w której szybko położył przedramię na gardle Japończyka, dusząc go. Walka mogłaby być pokazywana w japońskim odpowiedniku „Teleexpressu”. Goodridge w zaledwie 51 sekund zostaje pierwszym zawodnikiem, który zakwalifikował się do kolejnej rundy.


Kolejną walką było starcie Akira Shoji vs Ebenezer Fontes Braga. Brazylijczyk miał ogromną przewagę zasięgu i wykorzystał go już na samym początku trafiając Japończyka. Shoji szybko skrócił dystans i sklinczował. Braga rozerwał uścisk i wycofał się, zmuszając Akirę do ponownego podjęcia walki na środku ringu. Nie trwało to jednak zbyt długo, bo Japończyk ponownie wszedł w klincz, a następnie obalił. Nie był w stanie zagrozić zawodnikowi z Kraju Kawy, który wydostał się spod „Mr. Pride”. Następnie miała miejsce sekwencja: dystans, klincz, dystans i obalenie. Wszystko to jednak bez zbyt wielu rzeczy w trakcie lub pomiędzy. Widać było, że obaj Panowie chcą ostrożnie doprowadzić ten pojedynek do końca. Żaden z nich nie miał zamiaru tracić miejsca w finale dając się złapać w poddanie lub znokautować. Cała walka miała podobny przebieg i przez większość czasu jej trwania oglądaliśmy to co widać na zdjęciu. Obaj zawodnicy nie zrobili za dużo, ale sędziowie zdecydowali, że po 15-stu minutach pojedynku lepszy był Akira Shoji.

TIrLKoG.jpg


Czwartym starciem był pojedynek miedzy dwoma debiutantami - Kazuyuki Fujita kontra Hans Nijman. Fujita był bardzo dobrym amatorskim zapaśnikiem, którego wyhaczył Antonio Inoki. Nijman był klubowym kolegą Boba Shrijbera. W tym klasycznym pojedynku zapaśnik vs kickboxer, większość stawiała na bardziej doświadczonego Holendra. Dla Japończyka był to debiut w MMA. Fujita był jednak dobrze przygotowany i już od początku walki starał się wyczuć moment w którym mógłby wystrzelić po nogi Nijmana. Pierwszą nieudaną próbę zaliczył po niskim kopnięciu Hansa. Holender skarcił go za tą próbę kolanem wycelowanym w szczękę. Następnie Nijman chciał zdjąć wysokim kopnięciem głowę z niezwykle rozbudowanego karku Japończyka. Fujita jednak przechwycił prawą nogę Holendra, na której ten stał i bez trudu go obalił.


Następnie zdobył pozycję boczną, a krótko po tym znalazł się w gardzie przeciwnika. Będąc w niej, Fujita obijał Hansa krótkimi ciosami. Japończyk wstał, a następnie ponownie zaatakował Holendra zdobywając ponownie pozycję boczną, w której postanowił urwać głowę Nijmana. Kickbokser szybko odklepał i uczynił Fujitę kolejnym zawodnikiem, który awansował do Finału.


Walka numer 5 to Guy Mezger vs Kazushi Sakuraba. Mezger wszedł jako późne zastępstwo za Kevina Randlemana, który był ogłoszony jako pierwotny przeciwnik Sakuraby. Obaj zawodnicy rozpoczęli pojedynek ostrożnym badaniem się i wymieniali pojedyncze kopnięcia. Mezger trafił dobrym prawym prostym, który odrzucił Japończyka. Sakuraba spróbował zejść po nogi, ale Guy bez większych problemów obronił tą próbę i zmusił Kazushiego do dalszej walki w stójce. Po około minucie szermierki na kopnięcia, Sakuraba ponownie próbuje zejść do nóg, ale i tym razem Amerykanin blokuje tą próbę. Następnie obaj wymienili się wysokimi kopnięciami.


Japończyk następnie jeszcze dwa razy w krótkim odstępie czasu postraszył Mezgera highkickiem, ale doświadczony kickobokser nie dał się trafić Sakurabie. Po raz trzeci „IQ Wrestler” spróbował przenieść walkę na ziemię, lecz ponownie Amerykanin broni to obalenie. Po kolejnej partii strikerskich szachów, Japończyk zanurkował po nogę Mezgera. Tym razem udało mu się chwyć ją dość dobrze. Jednakże zawodnik z USA bez większych problemów uciekł z uchwytu Sakuraby. Guy punktował ciosami prostymi i dobrymi kopnięciami. Zawodnik z Kraju Kwitnącej Wiśni nie mógł znaleźć sposobu na dobrego kickboksera. Na 5 minut przed końcem rundy po raz kolejny rzucił się po nogi Amerykanina.


Mezger był na tyle solidnym zapaśnikiem, że nie dał się sprowadzić Sakurabie. Dzięki temu bez obaw używał niskich, średnich oraz wysokich kopnięć. Zwłaszcza te drugie mocno nadwyrężyły zapasy tlenu Japończyka. Ostatnia minuta to szybkie i chaotyczne próby poddań z obu stron, z których niewiele wynikło. Sędziowie zadecydowali, że potrzebna jest dogrywka. Bardzo niepocieszony tym faktem był Ken Shamrock, który wszedł do ringu i wdał się w dyskusję z sędzią, Yuji Shimadą. Następnie nakazał swojemu podopiecznemu opuszczenie ringu. Stało się tak dlatego, ponieważ Mezger jako zastępstwo miał mieć wpisane w kontrakcie, że będzie walczyć tylko 15 minut. Nie było mowy o żadnej dogrywce, więc nie spodobało się to Amerykanom, którzy wietrzyli naginanie przepisów pod faworyta japońskiej organizacji. Pojedynek skończył się przez TKO (odmowa dalszej walki) na korzyść Sakuraby. Moim zdaniem, gdyby Mezger wyszedł do dodatkowej rundy, miał duże szanse wygrać ten pojedynek. Piszę to z ciężkim sercem, ale Sakuraba nie miał argumentów na kickoboxing i zapasy Amerykanina.


W kolejnym pojedynku zmierzyli się Masaaki Satake i Mark Coleman. Satake był debiutującym w MMA karateką. Coleman na początku pojedynku zrobił więc najbardziej rozsądną rzecz – obalił Japończyka. Następnie Amerykanin szybko złapał niedoświadczonego przeciwnika w neck crank, zmuszając Satake do odklepania, 1 minutę i 14 sekund od rozpoczęcia pojedynku.

Walki niestety nie jestem w stanie znaleźć. Na szczęście nie ma tam za wiele do oglądania i to co istotne zawiera się w gifie.

Siódmym starciem było Alexander Otsuka kontra Igor „Ice Cold” Vovchanchyn. Mało było zawodników w tamtym okresie, którzy mogliby nawiązać wyrównana walkę z Igorem w stójce. Otsuka do nich nie należał, więc już na początku wystrzelił po nogi Ukraińca. Vovchanchyn zastopował tą próbę i uderzał krótkimi ciosami. Japończyk nie miał ochoty zbierać ich zbyt wiele, uwolnił się więc spod Igora i wstał. Nie przyniosło mu to zbyt wielu korzyści, bo już po chwili, „Ice Cold” kombinacją ciosów trafił Otsukę, który aż usiadł na macie.


Japoński zapaśnik próbował zaskoczyć Vovchanchyna zamachowymi sierpami, ale były to bezowocne starania. Następnie znowu spróbował obalić, ale tak jak poprzednio, próba ta spaliła na panewce. Ukrainiec przeszedł do ofensywy i dwukrotnie zaatakował kombinacją prawy-lewy sierp. Zdesperowany Otsuka zanurkował po nogi, ale Igor bez problemu go powstrzymał i zaczął obijać głowę Japończyka. Alexander się podniósł i ponownie spróbował zaatakować prawym prostym. Cios minął cel, a Vovchanchyn to natychmiast wykorzystał.


Po ostatnim uderzeniu Igor stracił równowagę. Japończyk szybko zaszedł plecy „Ice Colda”, a następnie wciągnął go do swojej gardy, zapinając trójkąt nogami. Ukrainiec bez trudu rozerwał ten chwyt i ponownie krótkimi ciosami zaczął rozbijać Otsukę. Zapaśnik z Japonii wstał i próbował oswobodzić głowę z uścisku Igora, ale ten szybko sprowadził go na ziemię i kontynuował rozbijanie zmęczonego już Alexandra. Po paru minutach zbierania ciosów, Japończykowi udało się wydostać spod Vovchanchyna. Otsuka próbował zaskoczyć "Ice Colda" kopnięciami obrotowymi, ale tylko marnował resztki energii. Następnie skrócił dystans i chciał wyciąć kickboksera z Ukrainy. Zrobił to na tyle niefortunnie, że Igor znalazł się w pełnym dosiadzie. Obaj zawodnicy byli już bardzo zmęczeni, ale Vovchanchyn kontynuował obijanie Japończyka.


Otsuka dotrwał do gongu, jednak przepłacił to przemodelowaną twarzą i utratą co najmniej kilku miesięcy życia. Sędziowie nie mieli problemu ze wskazaniem zwycięzcy i kolejnym zawodnikiem w ćwierćfinałach został Igor Vovchanchyn.


Dokonam pewnej roszady i opiszę teraz walkę wieczoru, a dopiero po niej przejdę do pojedynku Kerr vs Inoue.

Ostatnim pojedynkiem na karcie było starcie pomiędzy Nobuhiko Takadą, a Roycem Gracie. Takada dostał kolejną szansę na zmierzenie się z przedstawicielem tej rodziny. Dwukrotnie przegrał już z bratem Royce’a – Ricksonem, na PRIDE 1 i 4. Przedstawiciele japońskiej organizacji potrzebowali japońskiej gwiazdy „puro-resu”. Potrzebowali także aby wygrywał, a z tym już było gorzej. Royce nie miał zamiaru tego zapotrzebowania spełniać. Gracie wracał po 5-cio letniej przerwie od startów w MMA. Royce długim susem skrócił dystans i pracował nad wyhaczeniem nogi Japończyka. Nie udało mu się to jednak i postanowił wciągnąć Takadę do gardy. Będąc w tej pozycji, Royce wykluczał ręce Nobuhiko i pracował nad poddaniem. Japończyk ograniczył się do obrony i uniemożliwienia Brazylijczykowi na wyciagnięcie jakiegokolwiek poddania. Royce obijał nogami nerki Takady i starał się użyć swojego kimona jako broni. Pierwsze 10 minut wyglądało cały czas tak samo. Całkowicie pasywny Japończyk kurczowo trzymał się kimona Royce’a utrudniając mu skręcenie się do próby poddania. Gracie kontynuował obijanie głowy i nerek Takady. Pod koniec rundy Nobuhiko lekko się ożywił, ale nie odrobił już strat. Do kolejnej rundy bez większych problemów awansował Royce Gracie.

lEn2RIK.jpg


W przedostatniej walce pierwszej rundy GP zmierzyli się ze sobą Enson Inoue i Mark Kerr. Obaj Panowie mieli spotkać się ze sobą wcześniej, jednak problemy zdrowotne i osobiste o których wspomniałem w artykule o PRIDE 7 zmusiły Amerykanina do wycofania się z tamtej walki. Japońska organizacja postanowiła dać fanom to co obiecała i zestawiła obu zawodników podczas tego turnieju. Po porażce z Vovchanchynem, Kerr wpadł w wir używek oraz alkoholu. Jego ówczesna partnerka nie pomagała mu w walce z problemami i tylko przysparzała kolejnych. Amerykanin w końcu wziął jakieś leki, po których jego serce się zatrzymało. Po wylądowaniu na OIOMie i hospitalizacji, przejrzał na oczy i wrócił do trenowania z Basem Ruttenem. Nie pozbył się jednak ze swego życia swojej toksycznej dziewczyny, która przysparzała mu sporo bólu głowy w okresie przed jakże ważnym wydarzeniem.

Niestety obecnie nigdzie w internecie nie mogę znaleźć tej walki, dlatego przytoczę jej bardzo krótki przebieg z pamięci. Enson wywodził się z BJJ, jednakże potrafił uderzyć, o czym przekonaliśmy się podczas jego debiutu na PRIDE 5. Kerr nie miał zamiaru ryzykować walki w stójce i sprowadzał Inoue do parteru. „The Smashing Machine” obijał tam niezwykle twardego Japończyka z Hawajów krótkimi ciosami. Leżąc pod wielkim Amerykaninem, Enson zbierał kolejne ciosy. Przewaga masy mięśniowej i siły na korzyść Kerra robiła wielką różnicę i uniemożliwiała „Yamato Damashi” ucieczkę. Mark z krótkimi przerwami, przez 15 minut kontynuował swoje dzieło zniszczenia, bezpiecznie dowożąc zwycięstwo. Pozwoliło mu to odzyskać część pewności siebie, którą stracił po pierwszej porażce w karierze i zapewniło miejsce w Finale.


Wiele się wydarzyło podczas pierwszej odsłony tego turnieju. Większość walk nie jest porywająca, ponieważ każdy zawodnik chciał bezpiecznie przejść pierwszy etap i znaleźć się ćwierćfinałach. Walki do których obejrzenia zachęcam to Silva vs Shrijber, Goodridge kontra Kawakara, Coleman vs Sataki, Fujita kontra Nijman oraz Sakuraby z Mezgerem.
 

Olos

-=PRIDE FC=-
Pierwsza część traktująca o PRIDE GP 2000 już jest. Chciałem wrzucić wcześniej, ale mój słaby upload zmusił mnie do wstrzymania się w tym działaniu.

@duubertowa @MysticBęben @Bolt @Pyrrus89 @Shoocker

Dzisiejsze KSW może trochę przykryć mój materiał, ale sądzę, że prawdziwi fani MMA dadzą radę ogarnąć jedno i drugie. Pozdrawiam i czekam na komentarze oraz opinie.

BONUS:

Nabuzowany Coleman opuszcza ring po ekspresowym zwycięstwie z Masaaki Satake.
 

Olos

-=PRIDE FC=-
OPENING

Zapomniałem go podrzucić. Część druga może będzie w trakcie tego tygodnia i kolejny materiał w weekend. Nie zdołałem skończyć i wrzucić jej w weekend, bo przetrawiam powoli walkę Royce vs Sakuraba (90 minut!). Ale może to i lepiej, nie będzie przesytu materiału.
 

beef

Bellator
Light Heavyweight
Szacun że chce ci się to tak dokładnie opisywać. Kurwa piękne czasy. Dzisiaj to już prehistoria, za 3 lata to już będzie 20 lat. Ja pierdole:o o:
 
Top