Poznaj Ground Game

L

_Logan_

Guest
4nZbdb5.jpg


Ground Game
na co dzień tworzy dwójka pasjonatów sportu ogólnie - ale sportów walki przede wszystkim. Kamil to Berserker ze Szczecina z purpurowym pasem, który na macie spędził ostatnie 10 lat trenując pod okiem nieśmiertelnego Piotra Bagińskiego. Krzysiek to członek Linke Gold Team, a konkretnie filii Horda Gold Team, na macie od ponad 8 lat, posiadasz brązowego pasa. Obaj uzupełniają się w swoich obowiązkach i dzielą pasję jaką stała się dla nich marka odzieży i sprzętu sportowego. Poniżej możecie przeczytać ich pierwszy wywiad, którego udzielili specjalnie dla forum Cohones.

Przedstawcie się może na początek i napiszcie w dwóch zdaniach czym zajmujecie się w Ground Game

Hej, nazywam się Krzysiek Brambor i od prawie 5 lat robię w Ground Game wszystko czego nie robi Kamil :)

Cześć, jestem Kamil Maślij i od prawie 5 lat poprawiam po Krzyśku wszystko to co myśli, że zrobił najlepiej :)

Krzysiek: Tak na serio to zajmuję się głównie kontaktami z zagranicznymi dostawcami, organizacją pracy, marketingiem i cała masą mniejszych zadań, które są tajemnicą J

Kamil: Ja zajmuję się logistyką, obsługą sklepu, kontaktami z zawodnikami oraz dostawcami z polski.

Czy oprócz Was jest ktoś jeszcze?

Kamil: Tak, współpracujemy z kilkoma osobami, grafikami, księgową, firmą która pomaga nam w marketingu i programistami odpowiedzialnymi za nasz sklep. Jakby to dobrze policzyć to nad Ground Game pracuje w tej chwili 8 osób.

Wiem, że trenujecie BJJ. Jak to się u Was zaczęło?

Kamil: Gdy miałem 12 lat ojciec zaprowadził mnie na zajęcia aikido, po kilku latach treningów zawiedziony doszedłem do wniosku, że ta sztuka walki nie ma przełożenia na realne warunki i nie miałbym szansy obronić się przed większym przeciwnikiem. Spróbowałem się w kickboxingu, podobała mi się kontaktowa formuła tego sportu, jednak w dalszym ciągu razem z kumplami szukaliśmy czegoś jeszcze mocniejszego i skuteczniejszego. Mieliśmy do wyboru muay thai lub bjj. Wybór padł na bjj, nie ukrywam, że w moim mieście krążyły legendy o ochroniarzach z pewnej dyskoteki na których nie ma mocnych, a jeden z nich ważąc 70 kg radzi sobie z facetami po 100 kg. Te historie mogły zaimponować nastolatkom. Na treningi wprowadził mnie mój serdeczny kolega Marcin Majerski. Zaprosił mnie na trening vale tudo do Andrzeja Domagały, gdzie mogłem sprawdzić się jako "uderzacz". O ile w stójce pomimo, iż do dzisiaj nie stoi na rewelacyjnym poziomie, jakoś sobie radziłem to gdy Marcin sprowadzał mnie do parteru, za każdym razem wpadałem w jakąś technikę kończącą. Obiecałem sobie, że poprawie parter i wtedy wrócę na MMA jako "kompletny" zawodnik. Parter poprawiłem, ale w międzyczasie MMA skutecznie z głowy wybili mi Irokez i Sztanga. Skupiłem się na parterze w międzyczasie trenując dorywczo zapasy i judo jako uzupełnienie treningu czerpiąc przy tym bardzo dużą satysfakcje z każdej udanej akcji lub rzutu. Trenuję z różnym natężeniem już około 10 lat. Pamietam, że najbardziej podobało mi się łamanie własnych słabości, mordercze treningi, zaangażowanie trenerów i wspólna mobilizacja, wtedy zrozumiałem że to jest sport i klub którego szukałem. Moje początki z jiu-jitsu pamiętają jeszcze czasy PRIDE, wtedy za każdym razem nie mogłem wyjść z podziwu jakie umiejętności parterowe prezentowali Brazyliczycy. Do dzisiaj pozostał mi ten sentyment i zawsze mocno trzymam kciuki za grapplerów.

Krzysiek: U mnie zajawka pojawiła się gdy mając 8-9 lat obejrzałem Karate Tygyrs z Jean Claude Van Dammem. Pamiętam, że po tym filmie męczyłem rodziców o to, żeby zapisali mnie na karate. Mój tata uległ w końcu marudzeniu 9 latka i zaprowadził mnie do jedynej sekcji karate, która była w naszym mieście. Karate na początku lat 90 to było coś wielkiego. Wszyscy jarali się Markiem Piotrowskim i filmami z Van Damem właśnie czy Chuckiem Norrisem. Trenowałem przez 4 lata po czym zajawka m przeszła. Zawsze jednak interesowały mnie sporty walki. Po prawie 10 latach postanowiłem wrócić do zabawy w sport i zacząłem najpierw treningi kick boxingu, a później po obejrzeniu Pride i jeszcze później KSW 6 postanowiłem spróbować MMA. Przyszedłem na treningi MMA, a wkręciłem się w BJJ i tak zostałem, trenując rekreacyjnie od około 7 lat.

Jak to się stało, że od treningów przeszliście do własnej marki?

Krzysiek: Własna marka odzieżowa chodziła mi po głowie mniej więcej od 2009 roku. Gdy tylko moja wizja trochę się skrystalizowała szukałem osób z którymi mógłbym się za to wziąć na poważnie. Znaleźliśmy wspólny język z Kamilem i po godzinach rozmów i rozważań latem 2010 postanowiliśmy, że startujemy z Ground Game.

Kamil: Jak Krzysiek zadzwonił do mnie i opowiedział o pomyśle stworzenia marki odzieży sportowej od razu byłem podjarany. Nie zastanawiałem się długo. Dogadaliśmy trochę rzeczy i ruszyliśmy z tematem. Początki były trudne, ale chyba nam się udało J

Jakie był Wasze założenia, czym chcieliście się wyróżnić?

Krzysiek: Biorę to pytanie na siebie J

Od samego początku postawiliśmy na jakość. Sami trenowaliśmy już kilka lat i wiedzieliśmy jak ważna jest jakość sprzętu treningowego. Nikt nie lubi bubli, które rozpadają się po kilku mocniejszych sesjach na macie. Bardzo dużo testowaliśmy, szukaliśmy optymalnych materiałów. Na samym początku straciliśmy mnóstwo czasu i pieniędzy bo kolejne partie nie spełniały naszych oczekiwań. W końcu udało nam się znaleźć odpowiednich dostawców, którzy są w stanie spełnić nasze zachcianki. Podchodzimy bardzo restrykcyjnie do sprawy jakości i jesteśmy bardzo samokrytyczni. Z tego też powodu zdarzają nam się opóźnienia w produkcji. Jednego razu mieliśmy ponad miesięcznie opóźnienie, dlatego że musieliśmy wyrzucić do kosza całą partię rashguardów bo producent użył innego materiału niż ten, który uzgodniliśmy.

Druga rzecz to design. Mieliśmy dość nudnych i topornych projektów spod znaku dużych zachodnich marek. Chcieliśmy zrobić coś świeżego, coś w czym sami będziemy z dumą chodzić po ulicach i będziemy mogli pokazać się na treningu. Każdy projekt to godziny rozmów i wewnętrznych dyskusji czy powinno to wyglądać tak czy inaczej no i oczywiście cała masa pracy naszych grafików.

Trzecia, a w zasadzie powinienem powiedzieć pierwsza rzecz to podejście do klienta. Zawsze naszym priorytetem było dobre traktowanie naszych odbiorców. Podchodziliśmy do nich jak do naszych sparingpartnerów czy po prostu kolegów z treningów. Nie chcielibyśmy trafić na zawodach czy na obozie na kogoś kto został źle przez nas potraktowany, mogłoby się to różnie skończyć :) Mówiąc serio to zdaję sobie sprawę, że jest to frazes ale klienci u nas są naprawdę najważniejsi. Robimy to dla Was i zawsze z myślą o Was. Jeśli macie jakiś kłopot z naszym sprzętem, zadzwońcie, napiszcie maila, odezwijcie się na facebooku czy snapchacie, na pewno nie zostawimy Was na lodzie.

Ludzie głównie kojarzą Was ze środowiskiem BJJ/MMA ale z tego co wiem chcecie iść też w inne sporty?

Kamil: Tak, chcemy żeby Ground Game była nie tylko marką związaną z BJJ/MMA ale również z innymi sportami takimi jak siłownia czy crossfit.

Krzysiek: BJJ/MMA to jest to z czego się wywodzimy i zawsze będziemy robili zajawkowe rzeczy w tym klimacie. Chcemy jednak pójść trochę szerzej. Uważamy, że mamy bardzo dobre produkty z których mogą skorzystać nie tylko zawodnicy sportów walki.

Jakie są Wasze plany na przyszłość?

Kamil: W ciągu kilku dni do sklepu wchodzi nasza duża kolekcja tshirtów w której każdy powinien znaleźć coś dla siebie. Oprócz tego planujemy jeszcze kilka hitów jednak nie chcielibyśmy wszystkiego zdradzać od razu, będzie od tego osobny temat w naszym dziale na forum do którego od razu zapraszamy J

Krzysiek: Generalnie chcemy dalej się rozwijać i wprowadzać nowe produkty. W niedługim czasie uruchomimy przedsprzedaż nowego limitowanego kimona Konki, które mamy nadzieję, że mocno przypadnie Wam do gustu! Wprowadzamy też nową kolekcję Classic, która będzie przeznaczona dla osób ceniących sobie minimalizm i stonowane kolory.

Może na tym zakończmy i zachęćmy forumowiczów do zadawania pytań. Jeśli chcecie komuś podziękować to tradycyjnie zostawiam Wam miejsce.

Krzysiek: Jasne, że chcemy! Przede wszystkim dziękujemy Wam, czyli naszym klientom bo bez Was nie ma Ground Game. Cieszymy się, że to co robimy trafia w Wasz gust. Dostajemy mnóstwo bardzo fajnych wiadomości, maili które utwierdzają nas w przekonaniu, że idziemy dobrą drogą. Wielkie dzięki!

Kamil: Ja dołączam się do tego co powiedział Krzysiek i jeśli macie jakieś pytania to śmiało piszcie, postaramy się na wszystko odpowiedzieć jak najszybciej.

Znajdziecie nas na:
 
Last edited by a moderator:
Top