Nie, po prostu ruszyli mózgiem jak Grecja w 2004. A bardziej jak Portugalia w 2016, która mając najchujowszy skład od dziesięcioleci zagrała największy turniej w swojej historii. Szczerze, kto z Was pamięta, że Hiszpania przejebała z kretesem mecz w 2010 roku? Każdy pamięta pseudo tikitakę, a nie to, że grali gówno w porównaniu z Euro 2008 i słabo poradzili sobie ze Szwajcarami? Kto? Nikt.
Z tych samych mistrzostw nikt nie zapamięta Niemców (jak na ten naród, sorry
@Gaara) grali efektywny i efektowny futbol (rozjebali Argentynę na miękko, do tego Anglików też, nawet jakby sędzia uznał gola Lamparda to i tak naziści zrobili by z nich papkę) tylko Hiszpanów. Ewentualnie Ikera, który obronił ten finał w dwóch sam na sam z Robbenem. A na zawsze każdy będzie oklaskiwał Iniestę za jego bramkę.
Nie, żebym popierał taki futbol, bo to słabizna, ale do historii przechodzą zwycięzcy. Nikt poza nami nie pamięta, że Polska najbardziej ucierpiała podczas II WŚ i że mamy bohaterów takich, że każda nacja mogłaby ich nam zazdrościć (Witold Pilecki i inni), a każdy pamięta, że w Polsce były obozy (niemieckie, o tym kurwa zapominają) i nas opierdalają niesłusznie za to. Tak historię napisali Amerykanie (kurwa, mało stracili a zrobili miliard filmów o tym jacy są bohaterscy) i ZSRR ( Ci w zniewoleniu ludzkich umysłów to potęga)
Tak jak Was dzieci zapytają za kilka lat dlaczego ktoś wygrał Euro, to będzie fakt co opowiadać przy Grecji, ale przy Portugalii zawsze powiedzą "tatusiu, ale oni mieli C. Ronaldo (który czy Wam się podoba czy nie, jest jednym z TOP 5 piłkarzy w historii). Tego nie wytłumaczycie, że grali nudno (a nota bene, przez kilkanaście lat na każdej imprezie grali jeden z naciekawszych futboli do oglądania do Euro 2016). Po prostu, historię piszą zwycięzcy.