Mistrz i rekordzista świata w Ultra Triathlonie, Robert Karaś w FAME MMA

Turski ty kurwo, niech Cię ktoś połamie dla zasady
 
8 lat. Zleci jak z bicza strzelił :juanlaugh:


Robert Karaś znów zdyskwalifikowany. Bardzo surowa kara!

Ultratriathlonista Robert Karaś został zdyskwalifikowany na osiem lat za drugie złamanie przepisów antydopingowych – poinformowała Amerykańska Agencja Antydopingowa (USADA). Polak otrzymał przedłużony czas kary, ponieważ naruszył przepisy po raz drugi w ciągu 10 lat.

Decyzja o wymiarze dyskwalifikacji zapadła po rozprawie, która odbyła się 20 grudnia zeszłego roku.

Karaś uzyskał pozytywny wynik testu na obecność klomifenu, modulatora hormonalnego i metabolicznego, w wyniku próbki pobranej podczas zawodów Florida ANVIL Ultra Triathlon 24 lutego 2024 roku. USADA została zakontraktowana przez organizatorów wydarzenia do przeprowadzenia testów i zarządzania wynikami wydarzenia, dlatego to właśnie ta organizacja nałożyła na Polaka karę.

Ośmioletnia dyskwalifikacja zacznie obowiązywać 30 maja, gdy minie wcześniejszy dwuletni okres zawieszenia. Karaś odbywa obecnie karę za pozytywny wynik testu na obecność wielu zabronionych substancji w próbce pobranej na polecenie Międzynarodowego Stowarzyszenia Ultra Triathlonu (IUTA).

Robert Karaś tłumaczy się z ośmioletniej dyskwalifikacji za stosowanie niedozwolonych środków

Ultratriathlonista Robert Karaś został zdyskwalifikowany na osiem lat za stosowanie niedozwolonych substancji. W jego organizmie tym razem wykryto klomifen. Dwa lata wcześniej drostanolon. 36-latek zabrał głos po decyzji USADA.

Oświadczenie jest... :hi: :wink:
Opublikował kilka nagrań na swoim Instagramie. Zapowiedział odwołanie.

– Dostaję dużo wiadomości, że w Polsce szumi, że jestem znów zdyskwalifikowany. Nie słuchajcie tego. Nie czytajcie tych głupich nagłówków. Dotyczy to tej wcześniejszej sprawy. Nie miałem możliwości wzięcia udziału w procesie, więc została przedstawiona tylko jedna strona. Dlatego też nie było możliwości nałożenia innej kary. Będę się odwoływał. Nie mogłem brać udziału w postępowaniu, bo miałem challegne w Bahrajnie. Wszystko odbyło się beze mnie. Były dowody tylko jednej strony, ale spokojnie, teraz mamy czas, odwołamy się i jestem pewny, że kara będzie inna – stwierdził.

– Najbardziej bawi mnie to, że przez pół roku chciałem jak najszybciej zakończyć tę sprawę i bardzo "cisnąłem" ich [USADA – przyp. red.], a oni dwa dni przed moim startem zaproponowali termin procesu. Ze względu na wyścig poprosiłem ich o zmianę tej daty, ale byli nieugięci i powiedzieli, że proces odbędzie się 20 grudnia, czyli wtedy kiedy będę na trasie. Z góry nie chcieli, żebym w tym uczestniczył – dodał.

Karaś aktualnie próbuje pobić rekord świata w tzw. "Ironmanie" dzień po dniu. Dopiero po ukończeniu wyzwania zamierza zająć się sprawą.

– Całą tą sprawą zajmę się dopiero po zakończeniu challenge'u, bo to jest za gruba sprawa i trzeba zebrać za dużo dokumentów, a ja nie mam teraz do tego głowy. Muszę skupić się na starcie – przyznał.

Mimo tego że jego sytuacja nie jest dobra, pozostaje pozytywnie nastawiony. Zwraca uwagę, że w uzasadnieniu przedstawiono jeden – ważny dla niego – pozytywny fakt.

– Z plusów, otworzyli próbki z Rio de Janeiro, których mi nie podali, porównali je do tych z Florydy i uznali, że przez 13 miesięcy jedna z tych substancji nadal się utrzymywała. To mnie cieszy, bo w końcu ktoś to potwierdził, nawet ze strony przeciwnej. Muszę tylko udowodnić, że klomifen jest wykrywany pulsacyjnie, ale jest na to masa badań, więc myślę, że będzie bardzo dobrze – podkreślił

W marcu kończy 36 lat...
czyli teraz freaki albo zawody bez kontroli antydopingowej zostały...
Nie ma jak prowadzenie kariery jak Lance Armstrong... :confused:
 
Back
Top