Kevin "The Monster" Randleman In Memoriam

Olos

-=PRIDE FC=-
RaN2V7C.jpg


Kevin Randleman urodził się 10 sierpnia 1971 roku w Sandusky, w stanie Ohio. Był jednym z jedenaściorga rodzeństwa, przez co jego rodzinie się nie przelewało. Randleman od dzieciństwa zatem musiał walczyć o swoje czy to na ulicach Sandusky czy to w domu. Po pójściu do szkoły średniej, swój atletyczny potencjał zaczął przekuwać na sukcesy w zapasach, footballu i lekkoatletykę. Ostatecznie skupił się na tych pierwszych i w ciągu 4 lat spędzonych w Sandusky High School dorobił się 122 wygranych i tylko 11 porażek zdobywając przy tym Mistrzostwo Stanu Ohio w 1989 roku. Kevin postanowił kontynuować edukację na Stanowym Uniwersytecie Ohio, gdzie poznał Marka Colemana, który kończąc tę szkołę pomagał prowadzić zajęcia z zapasów. Będąc na pierwszym roku studiów Randleman zdobył ciąg 42-óch wygranych z rzędu co pozwoliło mu uzyskać status „All-American” i miejsce w ogólnokrajowym turnieju. Kevin zdominował rozgrywki, ale przegrał w finale. Rok później nie było już na niego mocnych i Amerykanin zwyciężył w turnieju NCAA. Następnie powtórzył ten wyczyn w kolejnych zawodach. Mimo bycia dobrym sportowcem, nie szło mu zbyt dobrze w nauce i musiał odpuścić zapasy w ostatnich latach nauki aby skupić się na ukończeniu studiów.


Jeszcze przed ukończeniem studiów Kevin został ojcem. Żeby zarobić na utrzymanie rodziny pracował w klubie zapaśniczym. W międzyczasie jego znajomy ze studiów – Mark Coleman został mistrzem UFC. O Marku zrobiło się głośno w kręgach walk MMA i dostawał sporo propozycji, ale nie na wszystkie mógł się zgodzić. Gdy jeden z promotorów zapytał go czy nie ma przypadkiem kogoś dobrego, z kim trenuje, pierwszą rzeczą jaką zrobił Coleman to wybranie numeru do Kevina. W jednym z wywiadów Randleman wspomina, że siedział sobie na kanapie i oglądał WWE z synem, gdy zadzwonił do niego Mark z ofertą walki. Kevin tak to zrelacjonował:

Nie chciałbyś zawalczyć?
Nie bardzo.
30 tysięcy dolarów jeśli wygrasz.
Kogo muszę zabić?



Randleman nie zastanawiając się długo, spakował swoje rzeczy i wyleciał do Arizony aby potrenować z Colemanem i Markiem Kerrem. Niecały miesiąc później Kevin siedział w samolocie do Brazylii. Wziął tam udział czwartym w turnieju Vale Tudo organizowanym przez UVTF. W pojedynkach brazylijskiej organizacji nie było jeszcze regulacje jakie wprowadziło w tamtym okresie UFC. Zawodnicy nie mieli rękawic, a pierwsza runda często była jedyną, bo nie było limitu czasowego. Pokonał dwóch rywali, a w finale spotkał się z rodakiem – Danem Bobishem. Randleman wygrał w przeciągu pięciu minut i zdobył główną nagrodę. Debiut Amerykanina był na tyle imponujący, że Kevin dostał zaproszenie na szóstą edycję UVTF. Pokonał Ebenezera Fontesa Bragę i Mario Neto, ale w finale musiał uznać wyższość Carlosa Barreto. Amerykanin odniósł swoją pierwszą porażkę w karierze w Brazylii, ale nie zniechęciło go to do dalszych występów. Następnie wziął udział w turnieju Brazil Open-’97. W półfinale szybko odprawił Gustavo Homem de Neve, ale w finale czekał na niego jego rodak Tom Erikson. „Bigcat” także wywodził się z zapasów, jego umiejętności w tej sztuce zdecydowanie przewyższały Randlemana. Był także cięższy o blisko 20 kg od zawodnika z Ohio. Mimo wygrania kilku walk Kevin nadal posiadał duże braki w arsenale strikerskim. Gdy nie udało mu się przewrócić świetnego zapaśnika został bardzo szybko przez niego znokautowany.



Swojej trzeciej podróży do Brazylii Randleman nie mógł uznać za udaną. Niedługo po jego porażce, swój tytuł stracił jego trener i przyjaciel, Mark Coleman. Coleman po trzech kolejnych porażkach opuścił UFC i związał się z PRIDE. Kevin po półtorarocznej przerwie od startów spędzonej na szlifowaniu swoich umiejętności bokserskich dostał propozycję z UFC. Swoją pierwszą walkę stoczył z Maurice Smithem, który pokonał Colemana odbierając mu pas mistrza wagi ciężkiej. Sam Smith zdążył już jednak stracić pas na rzecz Randyego Couture, a jego pojedynek z Randlemanem miał być eliminatorem do walki o tytuł. Kevin zwyciężył przez decyzję i tym samym zapewnił sobie walkę o najbardziej prestiżowe trofeum w MMA po dziś dzień. Nie dane mu było jednak zawalczyć z „The Natural”. Couture zwakował pas i przeszedł do Vale Tudo Japan. Nowego mistrza miał wyłonić pojedynek pomiędzy Kevinem i trzykrotnym mistrzem organizacji Pancrase – Basem Ruttenem. Pojedynek z Ruttenem był dla Randlemana jedyny w swoim rodzaju. Jeszcze przed walką obaj Panowie spotkali się w hotelowym lobby. Kevin czekał na windę, ale kiedy jej drzwi się otworzyły w środku stał Bas. Amerykanin chciał wejść, ale się powstrzymał i wdał się w krótką rozmowę z Holendrem (Aczkolwiek wersję obu Panów lekko się różnią, w wersji Basa to on czekał na windę):


Hej Bas, jeśli nie będziesz kopał możemy stać i poboksować
Ok





Pierwszą rzeczą jaką w pojedynku zrobił Rutten to wyprowadzenie frontalnego kopnięcia, którego w ostatnim momencie uniknął Randleman. Walka była prawdziwym pojedynkiem styli. Kevin obalał Ruttena i zasypywał go ciosami młotkowymi na ziemi. Natomiast gdy walka wracała do stójki Bas trafiał Amerykanina. Będąc z dołu, Holender uderzył łokciem w czubek głowy Kevina powodując spore rozcięcie, roztrzaskując sobie przy tym kości. Randleman przyznał, że była to jedyna walka gdy rozmawiał z przeciwnikiem. Jeden z jego ciosów złamał nos „El Guapo”. Bas zapytał: „Czy wygląda tak źle jak czuje?”, na co Kevin odpowiedział: „Taa, nie za dobrze to wygląda”. Obaj zawodnicy zostawili sporo zdrowia w oktagonie, ale żaden nie był w stanie wygrać przed upływem czasu. Sędziowie niejednogłośnie przyznali zwycięstwo Ruttenowi. Wielu fanów i sam Kevin czuli się oszukani. Werdykt dostał tak dużo krytyki, że wpłynął na zmianę zasad punktowania kontroli i obaleń. Walka ta była ostatnią w UFC, która nie miała rund.


Rutten po tej walce odwiesił na 7 lat rękawice na kołku, zaczął komentować gale PRIDE oraz trenować innych zawodników. Randleman dostał zatem drugą szansę sięgnięcia po tytuł UFC. Wyłonić nowego mistrza miała walka pomiędzy nim, a Pete Williamsem, który znokautował Colemana. Duży ładunek emocjonalny jaki wniósł do tej walki Kevin zadziałał na jego korzyść i pozwolił wygrać z Petem, a następnie obronić tytuł w starciu z Pedro Rizzo. UFC ściągnęło z Japonii Couture jako przeciwnika dla Randlemana. Randy odzyskał swój tytuł pokonujący przez TKO w trzeciej rundzie zapaśnika z Sandusky. Kevin postanowił zejść do kategorii półciężkiej, która bardziej odpowiadała jego warunkom fizycznym. W kategorii do 205 funtów przywitał go Chuck Liddell. Przywitanie nie należało do życzliwych, bo Randleman został pokonany w niecałe półtorej minuty. Ostatnią walkę dla UFC stoczył z Renato Sobralem, którego pokonał na punkty.


u6XDvE2.jpg


Kolejny pojedynek stoczył na gali RFC, gdzie w zaledwie 20 sekund odprawił Briana Fostera. PRIDE zadzwoniło do Kevina i zaproponowało kontrakt. Japonia była miejscem gdzie zawodnicy mogli zarobić naprawdę duże pieniądze, wiedział to z pierwszej ręki od Colemana, który wygrał GP w 2000 roku. Randleman podpisał umowę i swoją pierwszą walkę dla japońskiej organizacji stoczył w 2002 roku z Michiyoshi Oharą. Japończyk nie wykazywał zbyt wiele ochoty do walki. Rozczarowało to na pewno widzów jak i samego Kevina. Amerykanin wygrał na punkty, ale nie o takim debiucie marzył. Na szczęście dla niego, w tej jednej walce wyrobił cały limit nudy. Kolejna walka z Kenichi Yamamoto to pokaz jednej z najbrutalniejszych technik w MMA. Kevin wygrał ten pojedynek zadając kolana z pozycji północ-południe. Nie były to jednak ślamazarne, powolne pacnięcia kolanem. Były to pociski powietrze-ziemia spuszczane z wysokości jednego metra na głowę Japończyka.




Następnym przeciwnikiem był starszy z braci Rua – Murilo. Również i w tej walce nie było wolniejszych momentów. Niezwykły atletyzm Amerykanina, eksplozywność i agresja pozwoliły mu na rozbicie Brazylijczyka, który z powodu licznych rozcięć na twarzy został powstrzymany przed kontynuowaniem pojedynku przez lekarza. Z trzema zwycięstwami pod banderą PRIDE, Randleman był brany pod uwagę jako pretendent do tytułu, który dzierżył Wanderlei Silva. Japończycy postanowili zestawić Quintona Jacksona z Kevinem. Zwycięzca miał dostać szansę walki z Brazylijczykiem. Muay thai Rampage’a było zbyt dużym testem dla Randlemana, który przegrał przez TKO w niecałe 7 minut. Nie miał jednak żadnych pretensji do rodaka. Po walce zdobył się na gest, który niewielu sportowców potrafi. Kevin odnalazł Jacksona w szatni i pogratulował mu dobrego występu oraz życzył powodzenia w walce z Silvą.




Po walce z Quintonem, Kevin miał wypadek samochodowy który omal nie okazał się fatalny. Jego samochód został obrócony, a silnik pojazdu znalazł się tuż nad jego głową. Część blachy rozcięła skórę w okolicy skroni. Kevin nie mógł pozwolić sobie żeby zginąć w taki sposób. Zebrał wiec wszystkie siły i zepchnął silnik z ledwo trzymającego się dachu, rozcinając przy okazji przedramiona. Po tym wydarzeniu Kevin poczuł się jak nowo narodzony i postanowił nieco ujarzmić swoje emocje. Postanowił być spokojniejszy i chodny.




Pół roku później Randleman powrócił, a jego przeciwnikiem była japońska super gwiazda MMA – Kazushi Sakuraba. Kevin sprawił lżejszemu Japończykowi mnóstwo kłopotów i miał szansę wygrać walkę na punkty. „The Gracie Hunter” w trzeciej rundzie wyciągnął jednak piękną balachę z której Randleman próbował uciec w iście akrobatycznym stylu. Nie udała mu się jednak ta sztuka i musiał odklepać. Amerykanin w każdej z walk dawał z siebie wszystko i dążył do wygranej. Japończycy postanowili dalej korzystać z jego usług i zaproponowali mu powrót do wagi ciężkiej i wzięcie udziału w GP 2004. W wyniku losowania Kevin trafił na jednego z faworytów całego turnieju – Mirko Cro Copa. Zawodnik z Chorwacji posiadał w tamtym czasie tylko jedną porażkę z Antonio Rodrigo Nogueirą. Randleman wyszedł do walki z przepaską na głowie, na której widniały barwy Japonii. Był niezwykle zmotywowany i doskonale przygotowany pod Chorwata. Od samego początku pojedynku Kevin dążył do przeniesienia walki na ziemię, gdy się to nie udało zaczął obchodzić Cro Copa z prawą ręką przy skroni, odsuwając się od jego śmiercionośnej lewej nogi. Randleman na chwilę przystanął i wyprzedzając Chorwata wypalił potężny lewy sierp, który powalił Mirko. Następnie dobił go przy pomocy hammerfistów i awansował do kolejnej rundy turnieju.



Dwa miesiące po wygranej z niezwykle groźnym przeciwnikiem, Kevin musiał zmierzyć się z człowiekiem który zasiadał na tronie wagi ciężkiej PRIDE. Walka z Emelianenko dostarczyła nam kolejnego momentu, który zapisał się w pamięci fanów MMA na zawsze. Randleman spróbował przenieść walkę do parteru. Rosjanin sklinczował i próbując wydostać się z uścisku obrócił plecami do Amerykanina. „The Monster” wykonał wtedy jeden z najbardziej brutalnie wyglądających suplesów, który został ochrzczony mianem „Randleplex”.




Nie wiedzieć jak, Emelianenko doszedł do siebie i niecałą minutę później poddał Amerykanina. Kevin ponownie pokazał, że potrafi przegrywać i oddał dużo szacunku Fedorowi. Jest to najjaśniejszy okres kariery Randlemana. Po porażce i odpadnięciu z turnieju Kevin doznał trzech kolejnych porażek z rzędu, kolejno z Ronem Watermanem, w rewanżu z Cro Copem i po powrocie do kategorii półciężkiej z japońskim prospektem Kazuhiro Nakamurą. Kevin Postanowił poszukać walki poza PRIDE i wybrał się do Rotterdamu na galę Bushido Europe, gdzie pokonał Faitha Kocamisa. Po tej walce zaczęły się przewlekłe problemy zdrowotne Amerykanina. Wykryto u niego grzybiczną infekcję płuc. Musiał przejść operację, aby usunąć zainfekowaną tkankę. Po rekonwalescencji dostał propozycję pojedynku w organizacji Strikeforce z Vitorem Belfortem, ale powrót infekcji wykluczył go z tego starcia. Wraz z pierwszą galą PRIDE w USA, Japończycy postanowili umieścić Randlemana na karcie walk. Miał zmierzyć się z Mauricio Rua. Starcie miało swoją historię, ponieważ w pojedynku z Colemanem, Shogun złamał rękę. Coleman chciał walczyć dalej, przez co pomiędzy Chute Boxe, a Hammer House wywiązała się walka. Kevin nie był wtedy obecny na gali, więc nie brał udziału w całym wydarzeniu. Niemniej jednak fakt bycia długoletnim przyjacielem Colemana i członkiem Hammer House dodawał starciu pikanterii. Starcie zakończyło się bardzo szybko, w 2 i pół minuty przez poddanie wygrał Rua. Jakby tego było mało, komisja stanu Nevada zawiesiła Randlemana za oddanie do analizy wyjałowionego moczu, który nie zawierał w sobie żadnych hormonów.


RSbDSl1.jpg



Randleman złapał gronkowca i nabawił się problemu z nerkami przez zażywanie środków przeciwbólowych oraz diuretyków w dużych ilościach. Niemal po dwóch latach przerwy Kevin wrócił do walk. Japońska organizacja Sengoku zaproponowała mu kontrakt i walkę z Ryo Kawamurą, którego pokonał przez decyzję w maju 2008 roku. Po tej walce ponownie odezwała się do niego organizacja Stikeforce. Pierwszą walkę stoczył z Mikem Whiteheadem, z którym przegrał przez decyzję. Sengoku zaoferowało mu kolejny pojedynek. Stoczył go z młodym Bułgarem – Stanislavem Nedkovem. Miejscem zmagań była ponownie Japonia w której czuł się jak w domu. Randleman niespodziewanie przegrał niejednogłośną decyzją sędziów. Strikeforce chciało wypełnić kontrakt Amerykanina i zestawiło go z Rogerem Gracie. Gracie wykorzystywał swoje warunki fizyczne i trzymał Kevina na dystans. Gdy Randleman spróbował obalić, został poczęstowany kolanem, po którym odcięło mu prąd w nogach. Roger natychmiast to wykorzystał, zdobył plecy i zadusił zapaśnika z Ohio. Ostatnią walką w karierze było starcie z Bagą Agaevem na ProFC w Rosji. Randleman już w pierwszej rundzie został poddany balachą. Po tej walce Amerykanin postanowił odwiesić rękawice na kołku i wrócić do tego co robił 15 lat wcześniej, zanim dostał telefon od Marka Colemana.


Randleman zbudował swój wizerunek potwora walcząc zaciekle i bez okazywania strachu. Ale poza oktagonem i ringiem był osobą niezwykle ciepłą i dobroduszną. W 2009 roku poślubił Elisabeth Brogolie, z która doczekał się trójki dzieci. Zaprzyjaźnił się także z Basem Ruttenem, który komentował jego walki w PRIDE. W jednym z wywiadów powiedział, że nigdy nie przypuszczał, że MMA tak ewoluuje i urośnie. Nie spodziewał się, że w tym biznesie spotka przyjaciół i nawiąże znajomości. W swoim ostatnim wywiadzie zapowiedział wydanie swojej autobiografii i opowiadał o swoich celach jako trenera zapasów młodzieży. Nikt nie spodziewał się, że tydzień później nie będzie go już wśród żywych. Randleman zmarł 11 lutego 2016 roku na zawał serca spowodowany powikłaniami związanymi z zapaleniem płuc.


kevrip4.jpg
bbd5ba9faa9171749859779d0f516c9a
 

TYTUS

UFC
Heavyweight
Żółta Kartka
Myślałem ,że to już 3 lata.
Kevin zbyt mocno eksploatował swój organizm. Zniszczył go i do tego stopnia ,że umarł.
 

Olos

-=PRIDE FC=-
Myślałem ,że to już 3 lata.
Kevin zbyt mocno eksploatował swój organizm. Zniszczył go i do tego stopnia ,że umarł.
Nie mam zamiaru go wybielać i być jego adwokatem. Na pewno jego organizm mocno obciążyły specyfiki które brał. Na studiach w zapasach startował w wadze do 170 funtów, a swoje walki w MMA toczył głównie w wadze ciężkiej ważąc ponad 200 funtów, a przybrał jedynie mięśni, wiec na pewno coś jest na rzeczy. Te różne infekcje też osłabiły na pewno jego serce. Niemniej jednak zapamiętam go jako jednego z najbardziej charyzmatycznych gości jacy walczyli w MMA.

Wrzucam mój ulubiony HL o nim.
 

TYTUS

UFC
Heavyweight
Żółta Kartka
Nie mam zamiaru go wybielać i być jego adwokatem. Na pewno jego organizm mocno obciążyły specyfiki które brał. Na studiach w zapasach startował w wadze do 170 funtów, a swoje walki w MMA toczył głównie w wadze ciężkiej ważąc ponad 200 funtów, a przybrał jedynie mięśni, wiec na pewno coś jest na rzeczy. Te różne infekcje też osłabiły na pewno jego serce. Niemniej jednak zapamiętam go jako jednego z najbardziej charyzmatycznych gości jacy walczyli w MMA.

Wrzucam mój ulubiony HL o nim.
Cenię ludzi którzy poświęcili i oddali życie dla pasji.
 

Shoocker

Lejdis Fajt Najt
Kurde jak patrze na te wstawki zza kulis PRIDE to tam niezłe skurwesyny były. Quinton, Wand, Kevin. Wszyscy w swoim prime na niezłej :bomb:. Ogólnie zapamiętałem Kevina jako mega pozytywnego gościa.
 

Olos

-=PRIDE FC=-
Kurde jak patrze na te wstawki zza kulis PRIDE to tam niezłe skurwesyny były. Quinton, Wand, Kevin. Wszyscy w swoim prime na niezłej :bomb:. Ogólnie zapamiętałem Kevina jako mega pozytywnego gościa.
Na niezłej bombie, ale zobacz jak potrafili się względem siebie zachować. Jak Cro Cop wygrał z Alexem to jednym z pierwszych którzy mu pogratulowali był Kevin, który 3 miesiące temu mu niemal nie wbił głowy w ring. To samo po walce z Quintonem. No i wrzuciłem też jak po porażce z Fedorem umawia się z nim na wódkę. Zupełnie inne czasy. Szkoda, ze UFC nie robi takich zakulisowych materiałów, niby jest Embedded ale to nie do końca to samo.
 

nitros

Jungle Fight
Welterweight
Na niezłej bombie, ale zobacz jak potrafili się względem siebie zachować. Jak Cro Cop wygrał z Alexem to jednym z pierwszych którzy mu pogratulowali był Kevin, który 3 miesiące temu mu niemal nie wbił głowy w ring. To samo po walce z Quintonem. No i wrzuciłem też jak po porażce z Fedorem umawia się z nim na wódkę. Zupełnie inne czasy. Szkoda, ze UFC nie robi takich zakulisowych materiałów, niby jest Embedded ale to nie do końca to samo.

Stara gwardia, każdy to kawał groźnego rzezimieszka i nie musieli trasztalkować:smile:
 

Olos

-=PRIDE FC=-
Stara gwardia, każdy to kawał groźnego rzezimieszka i nie musieli trasztalkować:smile:

Zamiast trasztalkować, po prostu mówili ze wyjda i się będą napierdalać miedzy sobą. I dotrzymywali słowa! Polecam obejrzeć. Dwóch gości którzy nastepnego dnia mało się w ringu nie rozerwali potrafi stać obok siebie i szanować się wzajemnie. Nikogo miedzy nimi nie ma, nie stoi Dana czy inny Anik, nie ma udawanych pseud-groźnych min. Wielu gości w MMA obecnie to zawodnicy nie wojownicy, traktują to jako bardziej pracę niż sport, zwąchali kasę i się tym zajmują.
 
Top