Denis Załęcki przegrał w 31 sekund przez dyskwalifikację po nielegalnym kopnięciu w starciu z dwoma rywalami

Denis nie jest/był przypadkiem jakimś szefem bojówki Elany Toruń? Jeśli tak, to współczuję jego ekipie.
 
Psy szczekają, karawana idzie dalej. Prawda jest taka, że motłoch żyjący tego typu galami, bardziej się jara szeroko pojętą gównoburzą wokół galowych idoli niż wynikiem sportowym, dlatego Załęckie, Najmany itp typy mają się dobrze mimo dyskwalifikacji i szybkich wpierdoli, bo są wodą na motłochowy młyn. Kto wie, czy część z tych gównoburz nie jest zawczasu wyreżyserowana.
 
Psy szczekają, karawana idzie dalej. Prawda jest taka, że motłoch żyjący tego typu galami, bardziej się jara szeroko pojętą gównoburzą wokół galowych idoli niż wynikiem sportowym, dlatego Załęckie, Najmany itp typy mają się dobrze mimo dyskwalifikacji i szybkich wpierdoli, bo są wodą na motłochowy młyn. Kto wie, czy część z tych gównoburz nie jest zawczasu wyreżyserowana.
Na pewno część to teatr. Tylko, że tym tłukom przedstawienie miesza się z rzeczywistością i pojawiają się prawdziwe emocje.

Podobnie było z Szefem WWE/WWF Vince'em McMahonem i jego rodziną. Tam granica pomiędzy show a ich prywatnym życiem się zatarła. Netflix ciekawy dokument o tym zrobił.

A u naszych frików jeżeli podczas gali ktoś kipnie, to będzie jak tym Slap fightingiem -- media i politycy się na to rzucą i to rozszarpią. Zrobią z tego pokazówkę. Premier walnie pięścią stół i wszyscy będą klaskać. Nikt tego bronić nie będzie. Dzieci i niedorozwiniętych dorosłych, którzy się tym ekscytują, nikt słuchać nie będzie.

Trzeba po prostu czekać na denata.
 
To scenariusz optymistyczny: niestety bardziej prawdopodobne więzienie za usiłowanie zabójstwa.
Im się już w głowach wszystko miesza od tych narkotyków łączonych ze sterydami: sami już nie wiedzą co jest prawdą a co grą pod wyświetlenia, gdzie granice...
Sami się wykończą, przestaną ćpać i brać sterydy na dłużej i będą się gałęzie w lesie łamać jedna po drugiej, nie życzę nikomu depresji, ale to jest najbardziej realny scenariusz. Do tego dochodzi hejt i brak jakiekolwiek planu B na życie w większości wypadków.
 
Sami się wykończą, przestaną ćpać i brać sterydy na dłużej i będą się gałęzie w lesie łamać jedna po drugiej, nie życzę nikomu depresji, ale to jest najbardziej realny scenariusz. Do tego dochodzi hejt i brak jakiekolwiek planu B na życie w większości wypadków.

Plan B? Czesc ludzi znajdzie coś jakby się freaki skończyły, a jak nie będą mieli pomysły na siebie to znajdą się menadżerowie, którzy zaproponują parę scamów internetowych, a rynek scamów jest ogromny.
W ogóle obecne czasy są tak łatwe do oszustw, a jeśli ma się bazę chociaż kilku tysięcy fanów to...
 
Podobnie było z Szefem WWE/WWF Vince'em McMahonem i jego rodziną. Tam granica pomiędzy show a ich prywatnym życiem się zatarła. Netflix ciekawy dokument o tym zrobił.
Jest coś po polsku na ten temat Vince'a?
 
Back
Top