Nie jestem jakimś fanem motoryzacji, ale właśnie dowiedziałem się, że od roku 2015 zdecydowana większość produkowanych do samochodów osobowych silników nie posiada już tulei cylindrowych i takie silniki praktycznie nie nadają się do regeneracji lub jest ona kompletnie nieopłacalna.
Zarazem - realna trwałość powłok cylindrowych przy normalnej eksploatacji wynosi ok. 200...250 tys. km, ale jeśli samochód jest używany w sposób szczególnie obciążający silnik lub właściciel nie przestrzega skrupulatnie wszystkich zaleceń serwisowych, to może spaść do 150 tys. km przebiegu.
Zasadniczo - jak rozumiem - czyni to rynek samochodów używanych jeszcze większą ruletką niż zawsze był. Jeszcze niedawno była możliwość kupienia starego samochodu w ogólnie niezłym stanie w niskiej cenie z opcją dołożenia 15 tys. złotych na porządną regenerację silnika, co zapewniało komfort jazdy przez kolejne lata. Dziś jest to raczej opcja nierealna.
Wpisuje się to w ogólny trend, w ramach którego współczesne samochody stają się gadżetami jednorazowego użytku - nieomal każda ich naprawa sprowadza się do wymiany całego podzespołu za horrendalne pieniądze, a teraz jest tak również z jednostką centralną.
Wszystko jest już obliczone na w miarę bezawaryjną jazdę w okresie gwarancyjnym, ale po jego upływie użytkownik jest w zasadzie bezradny. Przy normalnej eksploatacji roczny przebieg rzędu 30 tys. km jest całkiem normalny, co wobec typowej pięcioletniej gwarancji daje wynik 150 tys. km, czyli właśnie wartość, od której dalsza niezawodność silnika wisi na włosku - i to właśnie w taki sposób, że w ogóle nie ma już możliwości jego naprawy.
Zarazem, coraz częstsze i bardziej restrykcyjne ograniczenia emisji spalin eliminują z ruchu samochody ze starszymi, lecz nadającymi się do naprawy silnikami.
Sprawia to, że samochód szybko staje się dobrem luksusowym, dostępnym w praktyce jedynie dla bardzo zamożnych lub tych osób, które dysponują stabilną zdolnością kredytową. Nie wystarczy już odłożyć trochę pieniędzy - nowe auto, to kredyt na długie lata.
Wszystko w imię bezpieczeństwa i ekologii, rzecz jasna.
Można mieć serdecznie dosyć tego uśmiechniętego świata...