Andrzej K. zatrzymany przez CBŚP.

Poznałem tego Rossiego. Przydupas Andrzeja, kawał chuja. Jak się napił to już w ogóle. Trzeba być naprawdę pojebem żeby z przyjemnością spędzać czas z takim typem. Przeglądnąłem instagrama andrzejowego i ankosowego to przewija się na wielu zdjęciach.
 
Last edited:
Czy ja wiem? Wygląda na sympatycznego
2022-04-07-11-02-5114805336.jpg
 
Reasumując przyjechał jakiś brudas ze wschodu, napierdolił się jak świnia, a potem latał ze sprzętem po klubie. Ochroniarze się wkurwiłli, kogoś poniosły emocje , ktoś dojebal jeden strzał za dużo i jest tragedia. W normalnym Państwie powinien być wyrok w zawiasach, ale znając umiłowanie obecnego rządu do przybyszów ze wschodu to szykuje się ostre gówno. Zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem na tle rasowym, religijnym i narodowościowym mogą nawet dojebać.
 
Reasumując przyjechał jakiś brudas ze wschodu, napierdolił się jak świnia, a potem latał ze sprzętem po klubie. Ochroniarze się wkurwiłli, kogoś poniosły emocje , ktoś dojebal jeden strzał za dużo i jest tragedia. W normalnym Państwie powinien być wyrok w zawiasach, ale znając umiłowanie obecnego rządu do przybyszów ze wschodu to szykuje się ostre gówno. Zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem na tle rasowym, religijnym i narodowościowym mogą nawet dojebać.
Puchy nie będzie. Róbcie screeny. Okaże się, że świadek koronny gdzieś od kogoś słyszał, ale w sumie mało co się zgrywa w jego historii.
Jestem pierwszym orędownikiem sprawiedliwości wobec różnego typu bandziorków, ale skoro 20 lat temu chuj się udało ustalić to teraz przełomu nie będzie. Inna sprawa czy oprawianie przez bramkarzy kogokolwiek jest ok, moim zdaniem nie. Jeżeli chłop się awanturuje (nawet z narzędziem) to trzeba go obezwładnić i dzwonić na 997 a nie wlec na zaplecze i napierdalać do nieprzytomności.

No ale co się spodziewać skoro w Polsce na bramce stoją w najlepszym wypadku "wielkie chłopy" i zawodnicy sportów walki a w najgorszym po prostu zwykli bandyci.
 
Poznałem tego Roshiego. Przydupas Andrzeja, kawał chuja. Jak się napił to już w ogóle. Trzeba być naprawdę pojebem żeby z przyjemnością spędzać czas z takim typem. Przeglądnąłem instagrama andrzejowego i ankosowego to przewija się na wielu zdjęciach.
Oj tam od razu "przydupas", załatwił mi tylko kilka filmów ale przyznaję, jak popije to potrafi być wredny :tysoncoffe:
 

"Wiadomo jednak, że dzisiaj w poznańskim półświatku Andrzej K. ma pozycję nr 1." Wieści z 2004 r. ;-)

https://poznan.wyborcza.pl/poznan/7...jrzany-o-zabojstwo-twarz-wygladala-jakby.html

Rafael razem z kuzynem Romą handlował odzieżą na popularnym w tamtym czasie targowisku na ul. Bema. Kilka godzin przed śmiercią pił z kuzynem alkohol. Po północy mężczyźni przenieśli się do znanego z jazzowych koncertów klubu Blue Note w Zamku Cesarskim.

W tym czasie w klubie pojawili się też kojarzeni z półświatkiem Andrzej K. ("Kościel"), Karol R. ("Rossi"), Filip Sz. ("Dynia") i jeszcze kilku innych ludzi związanych z "Kościelem". Nie płacili za wstęp, bo na bramce stali ich znajomi.

Około drugiej w nocy między Rafaelem i kilkoma mężczyznami doszło do sprzeczki. Mężczyźni wciągnęli Ormianina na zaplecze baru i skatowali.
Jeden z prokuratorów mówił "Wyborczej": – Twarz ofiary wyglądała, jakby przejechał przez nią walec.

Zabójstwo w klubie Blue Note. Tropy prowadziły do "Kościela"

Ormianin miał zginąć na oczach świadków: barmanek, barmana i ochroniarzy. Nikt nie zareagował. Z ustaleń prokuratury wynikało, że Ormianin próbował bronić się nożem, ale nie miał szans, bo przeciwnicy mieli liczebną przewagę.

Tropy od początku prowadziły do Andrzeja K. i jego ludzi. "Wyborcza" relacjonowała, że tej samej nocy do szpitala przyjechał z raną kłutą klatki piersiowej Filip Sz., a przywiózł go właśnie "Kościel". Na przesłuchaniach obaj zapewniali jednak, że nie tknęli Ormianina. Na zapleczu klubu policja znalazła też odciski palców "Kościela".

Poznańska prokuratura najpierw zarzuciła "Kościelowi" i jego ludziom śmiertelne pobicie Ormianina, ale potem wycofała się z tego i umorzyła śledztwo. Nawet nie próbowała bronić w sądzie aktu oskarżenia.

Nie jest jasne, jak prokuratura wyjaśniła zmianę stanowiska. W archiwach prasowych nie ma śladu po uzasadnieniu tamtego umorzenia. Są tylko informacje, że świadkowie bali się zeznawać.

Prokuratura wraca do zabójstwa w klubie Blue Note

Po latach niewyjaśnioną śmiercią Ormianina zainteresował się niespodziewanie małopolski wydział Prokuratury Krajowej. Nasze źródła twierdzą, że śledczy z Krakowa rozpracowywali od dawna narkotykowy gang działający w Poznaniu, a pomagał w tym niejaki "Monster". Mężczyzna poszedł na współpracę z prokuraturą, by zapewnić sobie łagodniejszy wyrok za przestępstwa, które sam popełnił.

To właśnie "Monster" miał obciążyć "Kościela" w sprawie zabójstwa Ormianina. Co dokładnie zeznał - nie wiemy.
"Wyborcza" już w poniedziałek poprosiła Prokuraturę Krajową o informacje na temat zatrzymania Andrzeja K. Odpowiedzi nie dostaliśmy. Milczy także CBŚP.

Informacja o zatrzymaniu "Kościela" – wciąż niepotwierdzona przez prokuraturę – rozeszła się w półświatku lotem błyskawicy.

– Wszyscy wiedzieli, że był zamieszany w pobicie Ormianina, ale nikt nie spodziewał się, że za to odpowie. Panowało przekonanie, że tę sprawę skutecznie zamieciono pod dywan – mówi nam jeden z byłych poznańskich przestępców.

Od kilku tygodni po Poznaniu krążyły opowieści, że policja odwiedza różnych ludzi i rozpytuje o śmierć w klubie Blue Note – dodaje. – Nie wiem, czy dotarło to też do "Kościela", czy czuł, że pętla się zaciska. Postawić zarzuty nie jest sztuką, ale trzeba jeszcze obronić je w sądzie.

Według naszych ustaleń prokuratura zna nazwiska także innych sprawców zabójstwa młodego Ormianina, ale na razie jedynym zatrzymanym jest Andrzej K.
W półświatku krąży wersja, że dawni ludzie "Kościela" skutecznie się ukryli. Jeden z nich miał zaszyć się w Azji.

Andrzej K. w młodości był zapaśnikiem, zdobywał medale na mistrzostwach Polski. Karierę przerwały problemy z kręgosłupem. "Kościel" ćwiczył też sumo i grał w rugby – reprezentował jeden z zespołów występujących ekstraklasie.

O powiązaniach z półświatkiem raczej milczał, choć w jednym z wywiadów wspominał z rozrzewnieniem, że stał na bramkach w dyskotekach, w których bawili się gangsterzy z Pruszkowa, Wołomina, Szczecina czy Gdańska.

"Przyjeżdżała cała śmietanka polskiej gangsterki. Stałem tam i fajnie to wspominam" – mówił.
Przyznawał się też do udziału w bójkach jeden na jednego, które nazywał "solóweczkami" i romantyzował: "Był taki dzień, że siedem solówek stoczyłem w dwie minuty. Ciężkie nokauty były. W tamtych czasach nikt na policję nie szedł jak teraz".

W ostatnich latach Andrzej K. skupił się na prowadzeniu pod Poznaniem klubu sportów walki oraz trenowaniu zawodników MMA. Robił to z sukcesami – jego podopieczni występowali na galach renomowanych federacji sztuk walki."

Ja to myślę, że to zemsta czerwonego smoka ;-)
 
Last edited:
Jestem pierwszym orędownikiem sprawiedliwości wobec różnego typu bandziorków, ale skoro 20 lat temu chuj się udało ustalić to teraz przełomu nie będzie. Inna sprawa czy oprawianie przez bramkarzy kogokolwiek jest ok, moim zdaniem nie. Jeżeli chłop się awanturuje (nawet z narzędziem) to trzeba go obezwładnić i dzwonić na 997 a nie wlec na zaplecze i napierdalać do nieprzytomności.
Jak masz przed sobą gościa z kosą, najebanego i do tego prawdopodobnie wystrzelonego to nie ma czasu na humanitarne rozwiązania tylko trzeba zadbać o swoje bezpieczeństwo. Cywil powinien spierdalać, a ochroniarz nie ma takiej możliwości, więc musiał improwizować. Oczywiście przegieli z tą improwizacją.
Trzeba jeszcze wziąć pod uwagę lata w których akcja się rozgrywała. Kraj w którym minimalną krajowa była wtedy na poziomie trochę ponad 1000 zł, w tych latach było chyba największe bezrobocie w Polsce ponad 20 %, brak perspektyw, więc ludzie musieli często podejmować trudne decyzje. Takiego właściciela klubu niewiele interesowało poza tym, żeby był spokój. Jeśli był spokój dobrze wynagradzał, jak już były jakieś akcje, że ktoś sobie nie radzi to szukał kogoś innego. Wzywanie Policji też raczej było na cenzurowanym, bo było źle odbierane przez klientów.
 
Uwaga teoria spiskowa. Łączymy kropki.
Myślę, że ten Ormianin cudem przeżył, po kilku godzinach ocknął się obity w kostnicy i niepostrzeżenie uciekł. Wyleczyl rany wojenne i po kilku latach założył na cohones nick o nazwie "Wstawaj"
 

"Wiadomo jednak, że dzisiaj w poznańskim półświatku Andrzej K. ma pozycję nr 1." Wieści z 2004 r. ;-)

https://poznan.wyborcza.pl/poznan/7...jrzany-o-zabojstwo-twarz-wygladala-jakby.html

Rafael razem z kuzynem Romą handlował odzieżą na popularnym w tamtym czasie targowisku na ul. Bema. Kilka godzin przed śmiercią pił z kuzynem alkohol. Po północy mężczyźni przenieśli się do znanego z jazzowych koncertów klubu Blue Note w Zamku Cesarskim.

W tym czasie w klubie pojawili się też kojarzeni z półświatkiem Andrzej K. ("Kościel"), Karol R. ("Rossi"), Filip Sz. ("Dynia") i jeszcze kilku innych ludzi związanych z "Kościelem". Nie płacili za wstęp, bo na bramce stali ich znajomi.


Jeden z prokuratorów mówił "Wyborczej": – Twarz ofiary wyglądała, jakby przejechał przez nią walec.

Zabójstwo w klubie Blue Note. Tropy prowadziły do "Kościela"

Ormianin miał zginąć na oczach świadków: barmanek, barmana i ochroniarzy. Nikt nie zareagował. Z ustaleń prokuratury wynikało, że Ormianin próbował bronić się nożem, ale nie miał szans, bo przeciwnicy mieli liczebną przewagę.

Tropy od początku prowadziły do Andrzeja K. i jego ludzi. "Wyborcza" relacjonowała, że tej samej nocy do szpitala przyjechał z raną kłutą klatki piersiowej Filip Sz., a przywiózł go właśnie "Kościel". Na przesłuchaniach obaj zapewniali jednak, że nie tknęli Ormianina. Na zapleczu klubu policja znalazła też odciski palców "Kościela".

Poznańska prokuratura najpierw zarzuciła "Kościelowi" i jego ludziom śmiertelne pobicie Ormianina, ale potem wycofała się z tego i umorzyła śledztwo. Nawet nie próbowała bronić w sądzie aktu oskarżenia.

Nie jest jasne, jak prokuratura wyjaśniła zmianę stanowiska. W archiwach prasowych nie ma śladu po uzasadnieniu tamtego umorzenia. Są tylko informacje, że świadkowie bali się zeznawać.

Prokuratura wraca do zabójstwa w klubie Blue Note

Po latach niewyjaśnioną śmiercią Ormianina zainteresował się niespodziewanie małopolski wydział Prokuratury Krajowej. Nasze źródła twierdzą, że śledczy z Krakowa rozpracowywali od dawna narkotykowy gang działający w Poznaniu, a pomagał w tym niejaki "Monster". Mężczyzna poszedł na współpracę z prokuraturą, by zapewnić sobie łagodniejszy wyrok za przestępstwa, które sam popełnił.


"Wyborcza" już w poniedziałek poprosiła Prokuraturę Krajową o informacje na temat zatrzymania Andrzeja K. Odpowiedzi nie dostaliśmy. Milczy także CBŚP.

Informacja o zatrzymaniu "Kościela" – wciąż niepotwierdzona przez prokuraturę – rozeszła się w półświatku lotem błyskawicy.

– Wszyscy wiedzieli, że był zamieszany w pobicie Ormianina, ale nikt nie spodziewał się, że za to odpowie. Panowało przekonanie, że tę sprawę skutecznie zamieciono pod dywan – mówi nam jeden z byłych poznańskich przestępców.

Od kilku tygodni po Poznaniu krążyły opowieści, że policja odwiedza różnych ludzi i rozpytuje o śmierć w klubie Blue Note – dodaje. – Nie wiem, czy dotarło to też do "Kościela", czy czuł, że pętla się zaciska. Postawić zarzuty nie jest sztuką, ale trzeba jeszcze obronić je w sądzie.


W półświatku krąży wersja, że dawni ludzie "Kościela" skutecznie się ukryli. Jeden z nich miał zaszyć się w Azji.

Andrzej K. w młodości był zapaśnikiem, zdobywał medale na mistrzostwach Polski. Karierę przerwały problemy z kręgosłupem. "Kościel" ćwiczył też sumo i grał w rugby – reprezentował jeden z zespołów występujących ekstraklasie.

O powiązaniach z półświatkiem raczej milczał, choć w jednym z wywiadów wspominał z rozrzewnieniem, że stał na bramkach w dyskotekach, w których bawili się gangsterzy z Pruszkowa, Wołomina, Szczecina czy Gdańska.


Przyznawał się też do udziału w bójkach jeden na jednego, które nazywał "solóweczkami" i romantyzował: "Był taki dzień, że siedem solówek stoczyłem w dwie minuty. Ciężkie nokauty były. W tamtych czasach nikt na policję nie szedł jak teraz".

W ostatnich latach Andrzej K. skupił się na prowadzeniu pod Poznaniem klubu sportów walki oraz trenowaniu zawodników MMA. Robił to z sukcesami – jego podopieczni występowali na galach renomowanych federacji sztuk walki."

Ja to myślę, że to zemsta czerwonego smoka ;-)
Tu też ciekawy wątek w artykule sprzed wielu lat.



Komenda zainteresowała się sprawą, bo w marcu otrzymała anonim. Jak ustaliliśmy jego autorem jest policjant lub grupa policjantów związanych z sekcją kryminalną poznańskiej policji. Na kilku stronach listu opisują nieprawidłowości, których mieli dopuścić się pracownicy sekcji. Autorzy anonimu twierdzą, że dwaj wysocy rangą policjanci przez lata przyjmowali łapówki od przestępców. Tak miało być, gdy w poznańskim klubie Blue Note zabito Ormianina. Do zdarzenia doszło w 2002 roku. Jako sprawcę wytypowano Andrzeja K., uznawanego za szefa jednej z grup przestępczych. Uniknął odpowiedzialności, jak napisano w anonimie, za 60 tysięcy złotych. Pieniądze przyjęli ponoć dwaj wspomniani wcześniej funkcjonariusze.

 
Puchy nie będzie. Róbcie screeny. Okaże się, że świadek koronny gdzieś od kogoś słyszał, ale w sumie mało co się zgrywa w jego historii.
Jestem pierwszym orędownikiem sprawiedliwości wobec różnego typu bandziorków, ale skoro 20 lat temu chuj się udało ustalić to teraz przełomu nie będzie. Inna sprawa czy oprawianie przez bramkarzy kogokolwiek jest ok, moim zdaniem nie. Jeżeli chłop się awanturuje (nawet z narzędziem) to trzeba go obezwładnić i dzwonić na 997 a nie wlec na zaplecze i napierdalać do nieprzytomności.

No ale co się spodziewać skoro w Polsce na bramce stoją w najlepszym wypadku "wielkie chłopy" i zawodnicy sportów walki a w najgorszym po prostu zwykli bandyci.
W rozpracowaniu grupy pomógł informator o pseudonimie "Monster".
a kolega @Patrosixxx :hi:ostatnio pił moje zdrowie Monsterem, czy może z Monster'em
:benny::wink:
PS. poproszę wyjaśnić to kolego...

Sprawa z 2002 r, trochę to potrwało, ciekawe jak się skończy i kiedy?
 
Tak na przełomie lat 90tych/00 to było niezłe bagno w sportach walki, praktycznie każdy ananas z tamtych czasów umoczony, porwania, "ochrona", "windykacja", prochy, wymuszenia, burdele, kradzieże aut, zorganizowana grupa, "głowa"
Trudne sprawy...
 
Tu też ciekawy wątek w artykule sprzed wielu lat.



Komenda zainteresowała się sprawą, bo w marcu otrzymała anonim. Jak ustaliliśmy jego autorem jest policjant lub grupa policjantów związanych z sekcją kryminalną poznańskiej policji. Na kilku stronach listu opisują nieprawidłowości, których mieli dopuścić się pracownicy sekcji. Autorzy anonimu twierdzą, że dwaj wysocy rangą policjanci przez lata przyjmowali łapówki od przestępców. Tak miało być, gdy w poznańskim klubie Blue Note zabito Ormianina. Do zdarzenia doszło w 2002 roku. Jako sprawcę wytypowano Andrzeja K., uznawanego za szefa jednej z grup przestępczych. Uniknął odpowiedzialności, jak napisano w anonimie, za 60 tysięcy złotych. Pieniądze przyjęli ponoć dwaj wspomniani wcześniej funkcjonariusze.


Pan Trener Andrzej K. to prawdziwy gangster.
 
Puchy nie będzie. Róbcie screeny. Okaże się, że świadek koronny gdzieś od kogoś słyszał, ale w sumie mało co się zgrywa w jego historii.
Jestem pierwszym orędownikiem sprawiedliwości wobec różnego typu bandziorków, ale skoro 20 lat temu chuj się udało ustalić to teraz przełomu nie będzie. Inna sprawa czy oprawianie przez bramkarzy kogokolwiek jest ok, moim zdaniem nie. Jeżeli chłop się awanturuje (nawet z narzędziem) to trzeba go obezwładnić i dzwonić na 997 a nie wlec na zaplecze i napierdalać do nieprzytomności.

No ale co się spodziewać skoro w Polsce na bramce stoją w najlepszym wypadku "wielkie chłopy" i zawodnicy sportów walki a w najgorszym po prostu zwykli bandyci.
Może teraz się obezwładnia i dzwoni po władzę, ale na początku 2000 to się gangsterka taka odpierdalała jak z filmów o Bronksie, strzelanki, zamachy, w galeriach, szpitalach i lokalach w biały dzień.
 
Tu też ciekawy wątek w artykule sprzed wielu lat.



Komenda zainteresowała się sprawą, bo w marcu otrzymała anonim. Jak ustaliliśmy jego autorem jest policjant lub grupa policjantów związanych z sekcją kryminalną poznańskiej policji. Na kilku stronach listu opisują nieprawidłowości, których mieli dopuścić się pracownicy sekcji. Autorzy anonimu twierdzą, że dwaj wysocy rangą policjanci przez lata przyjmowali łapówki od przestępców. Tak miało być, gdy w poznańskim klubie Blue Note zabito Ormianina. Do zdarzenia doszło w 2002 roku. Jako sprawcę wytypowano Andrzeja K., uznawanego za szefa jednej z grup przestępczych. Uniknął odpowiedzialności, jak napisano w anonimie, za 60 tysięcy złotych. Pieniądze przyjęli ponoć dwaj wspomniani wcześniej funkcjonariusze.

Właśnie do tego piłem mówiąc o poukładanych klockach. Poznań zrobił się w pewnym czasie bardzo bezpiecznym i spokojnym miastem. Nie upatrywał bym w tym jednak zasługi władz miasta ani policji tylko starannie pokrojonego tortu między zainteresowanych i nie przeszkadzającej władzy.
 
Jak masz przed sobą gościa z kosą, najebanego i do tego prawdopodobnie wystrzelonego to nie ma czasu na humanitarne rozwiązania tylko trzeba zadbać o swoje bezpieczeństwo. Cywil powinien spierdalać, a ochroniarz nie ma takiej możliwości, więc musiał improwizować. Oczywiście przegieli z tą improwizacją.
Trzeba jeszcze wziąć pod uwagę lata w których akcja się rozgrywała. Kraj w którym minimalną krajowa była wtedy na poziomie trochę ponad 1000 zł, w tych latach było chyba największe bezrobocie w Polsce ponad 20 %, brak perspektyw, więc ludzie musieli często podejmować trudne decyzje. Takiego właściciela klubu niewiele interesowało poza tym, żeby był spokój. Jeśli był spokój dobrze wynagradzał, jak już były jakieś akcje, że ktoś sobie nie radzi to szukał kogoś innego. Wzywanie Policji też raczej było na cenzurowanym, bo było źle odbierane przez klientów.
Jasne, trzeba improwizować i gościa spacyfikować. Nie koniecznie po spacyfikowaniu trzeba go jeszcze wciągać na zaplecze i robić mu z mordy pomidorowkę
:roberteyeblinking:
A trener w różnych wywiadach chwalił się swoim ulicznym rekordem, udziałem w "rozkminkach" i innymi sztywnymi akcjami. Więc jeżeli, zarzuty okażą się prawdą to mam nadzieję, że zachowa gangsterski honor i odsiedzi swoje z buzią na kłódkę. No chyba, że zeznania pomogą wsadzić innych ulicznych dżentelmenów wtedy jestem za złagodzeniem wyroku.
:watchingyou:
 
Back
Top