Tanio skóry nie sprzedam

IMG_20240317_141908.jpg
 

Ale że kurwa jak? Szalał sobie po domu a rodzinka patrzyła? Po pierwszym zniszczonym przedmiocie powinien dostać stockton slapa. Jak mój mając cztery lata próbował akcji w stylu dziki szał to go po prostu za bety, do swojego pokoju i niech się tam rzuca. Jedną zabawkę sobie rozwalił, musiał wyrzucić to się oduczył. Potem że dwa razy może jeszcze się rzucał tak
 
Ale że kurwa jak? Szalał sobie po domu a rodzinka patrzyła? Po pierwszym zniszczonym przedmiocie powinien dostać stockton slapa. Jak mój mając cztery lata próbował akcji w stylu dziki szał to go po prostu za bety, do swojego pokoju i niech się tam rzuca. Jedną zabawkę sobie rozwalił, musiał wyrzucić to się oduczył. Potem że dwa razy może jeszcze się rzucał tak
Może miał gnata :hitman: w ręce i się bali podejść
:werdum:
 
Ale że kurwa jak? Szalał sobie po domu a rodzinka patrzyła? Po pierwszym zniszczonym przedmiocie powinien dostać stockton slapa. Jak mój mając cztery lata próbował akcji w stylu dziki szał to go po prostu za bety, do swojego pokoju i niech się tam rzuca. Jedną zabawkę sobie rozwalił, musiał wyrzucić to się oduczył. Potem że dwa razy może jeszcze się rzucał tak
Nie, zostawili w domu a potem szok. Bardzo kurwa dobrze, tak wygląda brak rozmów z dziećmi. U mnie szaleli dopóki nie zacząłem tłumaczyć konsekwencji. Jak już wytłumaczyłem i opisałem większość konsekwencji i ich dalszych reperkusji to jest spokój w 99.9%.
 
Nie, zostawili w domu a potem szok. Bardzo kurwa dobrze, tak wygląda brak rozmów z dziećmi. U mnie szaleli dopóki nie zacząłem tłumaczyć konsekwencji. Jak już wytłumaczyłem i opisałem większość konsekwencji i ich dalszych reperkusji to jest spokój w 99.9%.
Myślę że to strach, no ale mając ojca który napierdala rekiny to też bym się bał "konsekwencji"
 
Myślę że to strach, no ale mając ojca który napierdala rekiny to też bym się bał "konsekwencji"
Hehe, sprytne ale nie tędy droga - ja im tłumaczę logikę systemu, w którym żyjemy. Dzięki zrozumieniu wielu rzeczy, które tłumaczę mega łopatologicznie a dodatkowo wyjaśniam dalsze aspekty danego podejścia to zaczynają sami rozumieć, co ma sens, a co nie ma.

Zamiast zakazów i nakazów ja tłumaczę efekty ich działań, pokazuję aspekty ekonomiczne czy psychologiczne, dzięki czemu sami sobie decydują czy warto grać do późna, czy może lepiej się wyspać i mieć jutro dobry humor.

Już sami zauważyli (z paroma podpowiedziami) że im mocno spada nastrój, energia i pojemność mózgu, kiedy są niewyspani, więc zlikwidowałem w ten sposób problem braku argumentów kiedy chcą sobie więcej pograć w weekend.

"Chcecie sobie więcej pograć, ale jutro poniedziałek i trzeba o siódmej wstać więc zdecydujcie czy chwila przyjemności i jakieś dwa dni problemów, czy idziecie spać i jutro jest piękny dzień dzięki temu, a potem piękny tydzień" - młodzi już sobie sami są w stanie oszacować, co im się bardziej opłaca i dzięki temu powoli odraczanie gratyfikacji wchodzi im w głowę.

To jedna z najtrudniejszych umiejętności dla dzieci i najbardziej potrzebna, więc siedzę i wyjaśniam ich wszystkie wątpliwości - ilekroć tylko mają pytanie, to odkładam telefon i zamieniam się w słuch, po czym odpowiadam najlepiej, jak potrafię - I nie dbam o to, czy rozmówca ma pięć lat, dziesięć, czy pięćdziesiąt.

Ma być wyjaśnione, bo dzięki dostępowi do informacji sami generują powoli swoją logikę, a inaczej dyrektorów nie wychowam.
 
Back
Top