PRIDE 6: 極真 (Ostateczna Prawda)

Olos

-=PRIDE FC=-
utjY7RR.jpg


Witam w szóstej części mojego cyklu. Jeśli ktoś nie czytał poprzedniej części, zapraszam tu: http://cohones.mmarocks.pl/threads/pride-5-yamato-damashi.33740/ .
Zanim przejdę do opisu PRIDE 6, dodam parę istotnych faktów o których zapomniałem wspomnieć w poprzednim materiale. Po czwartym evencie, organizację przejęła spółka DSE (Dream Stage Entertaintment). Organizacja rozpoczęła współpracę z ogólnokrajową telewizją Fuji TV, a PPV można było wykupić u SKY PerceTV. PRIDE do swojej nazwy dodało człon Fighting Championship. Szósta gala odbyła się 4-tego lipca 1999 w Yokohama Arena w Yokohamie. Powrócili na niej: starszy z braci Inoue - Egan po zwycięstwie na poprzedniej gali z Minoru Toyonagą. Kanadyjski mistrz BJJ, Carlos Newton, który na PRIDE 3 przegrał z Kazushi Sakurabą. Daijiro Matsui, który zremisował na 4-tej gali z Sanae Kikutą. Niezwykle niebezpieczny kickbokser z Ukrainy, Igor Vovchanchyn. Kolejny Kanadyjczyk, mocno bijący Gary "Big Daddy" Goodridge, który na PRIDE 4 uległ wymienionemu już Vovchanchynowi. "Mr.Pride" - Akira Shoji, który również przegrał z Ukraińcem na poprzedniej gali. Wschodząca gwiazda japońskiej sceny MMA, Kazushi Sakuraba, po pokonaniu Vitora Belforta. "The Smashing Machine" - Mark Kerr, który na czwartym evencie zmiażdżył Hugo Duarte. Oraz powracający po zwycięstwie z Markiem Colemanem, Nobuhiko Takada.
Nowymi nazwiskami, które zasiliły PRIDE byli: Carl Malenko, zapaśnik z USA. Trenujący z Kenem Shamrockiem, weteran Pancrase - Guy Mezger. Mistrz BJJ i podopieczny Carlosa Gracie, Carlos Barreto. A także multimedalista mistrzostw świata i wicemistrz olimpijski z Bracelony w judo - Naoya Ogawa.

Galę otworzyło starcie: Egan Inoue vs Carl Malenko (właściwie Ognibene). W narożniku Egana stanął jego brat Enson. Dla Malenko była to druga walka w MMA, a więc doświadczenie było zdecydowanie po stronie amerykańskiego Japończyka. Inoue rozpoczął bardzo mądrze, kopiąc i trzymając na dystans zapaśnika z USA. Jednak już po drugim kopnięciu, Malenko udało się skrócić dystans, sklinczować i po chwili obalić Egana. Carl znalazł się w gardzie przeciwnika, ale nie potrafił przejść szczelnej obrony Hawajczyka. Jednak robił wystarczająco dużo, aby sędzia nie przerwał i nie podniósł pojedynku. Pierwsze 10 minut nie było zbyt pasjonujące.

iN4K0Mo.jpg


Druga runda zaczęła się bardzo podobnie. Inoue zaatakował pojedynczymi ciosami, Malenko odpowiedział kilkoma prostymi i szybko przywarł do Egana. Panowie trochę pokręcili się w klinczu, ale Amerykaninowi w końcu udało się przepchnąć Japończyka z Hawajów do narożnika i obalić go. Oprócz pojedynczych ciosów ze strony Carla, kilka minut które spędził w gardzie Egana, były bezproduktywne. Inoue postanowił wykaraskać się z tej sytuacji i zrzucić z siebie Malenko. Udało mu się to tylko na kilka sekund. Po powrocie do gardy, Carl kontynuował obijanie krótkimi ciosami. Sędzia upomniał obu zawodników, wymuszając na nich wzmożenie aktywności. Inoue postraszył Amerykanina trójkątem nogami, ale nie udało mu się go dopiąć do końca. Egan nie potrafił znaleźć sposobu na wydostanie się spod zapaśnika z USA. Po komunikacie o rozpoczęciu się ostatniej minuty, Malenko zaatakował, ale nie wystarczyło czasu na skończenie tego pojedynku.

Po dwudziestu minutach dosyć nudnego starcia, sędziowie zarządzili 5-cio minutową dogrywkę. Wynik pojedynku był zależny tylko od niej, więc obaj zawodnicy byli zdeterminowani aby ją wygrać. Inoue wypalił prawym prostym i tym razem to on przeniósł walkę na ziemię. Malenko inteligentnie się bronił, wykluczając ręce Inoue i przyciągając jego głowę do siebie. Egan spróbował przejść gardę Carla, ale Amerykanin wykorzystał to aby wstać i obalić przeciwnika. Inoue był zdecydowanie bardziej aktywny z dołu i próbował poddać Malenko. Po dynamicznej zmianie pozycji z jednej i drugiej strony, Carl ponownie znalazł się w gardzie Egana. Wymieniając krótkie ciosy miedzy sobą, zawodnicy dotarli do końca dogrywki. Werdykt sędziów był jednogłośny, pojedynek wygrał Carl Malenko.


Drugą walką był pojedynek Daijiro Matsui z Carlosem Newtonem. Matsui na poprzednich edycjach dał się poznać jako zawodnik nie odpuszczający i walczący do końca. Newton był świetnie wyszkolonym specjalistą grapplingu. Pojedynek rozpoczął się bardzo dynamicznymi atakami ze strony Japończyka. Dało się zauważyć, że Matsui poprawił swoje umiejętności stójkowe. Trafił potężnym prawym sierpowym, ale Newton odpowiedział identycznym ciosem, który ogłuszył Daijiro. Newton bardzo szybko zdobył plecy Kanadyjczyka. Następnie próbował wyciągnąć balachę. Nie udaje mu się ta próba, a Matsui kontratakuje przy użyciu stompów i ciosów rękoma. Newton szybko jednak odzyskuje dominującą pozycję i ponownie zdobywa plecy Japończyka. Wszystko to w pierwszych 2-óch minutach pojedynku!


Kanadyjczyk cały czas próbował atakować zza pleców Japończyka. Matsui wstał, ale dostał bilet na przelot liniami lotniczymi NewtonAir. Następnie ponownie spróbował wpiąć się za plecy Daijiro, ale ześlizgnął się z nich i przeszedł do próby wyciągnięcia balachy. Zawodnik z Kraju Kwitnącej Wiśni spiął dłonie i dwa razy podniósł, a następnie trzasnął Newtonem o matę. Zaczął następnie obijać Carlosa, który ponownie spróbował wygrać przez balachę. Zawodnik z Kanady zdobył plecy, a następnie pełny dosiad, ale nie udało mu się go za długo utrzymać. Newton dominował w parterze, ale Matsui był na tyle wytrzymały i nieustępliwy, że nie dał się poddać. Pojedynek zakończył się mocnymi ciosami w stójce ze strony Japończyka. W ciągu pierwszych 10-ciu minut zobaczyliśmy więcej akcji niż w niejednym 25-cio minutowym pojedynku!


Obaj Panowie zużyli mnóstwo energii w pierwszej rundzie, ale Matsui tak nie mógł doczekać się drugiej odsłony, że wyszedł do Newtona zanim sędzia dał sygnał! Japończyk trafiał pojedynczymi ciosami prostymi, low kickami, a nawet postraszył Carlosa high kickiem. Kanadyjczyk przeszedł do kontrofensywy i wypalił front kickiem, po którym Matsui odbił się od lin. Daijiro wykorzystał to jednak na swoją korzyść, wystrzelony jak z procy, złapał się lewej nogi przeciwnika i obalił go. Newton po raz wtóry spróbował założyć balachę, lecz podczas ucieczki Daijiro wypadł z ringu. Pojedynek został wznowiony w stójce, a nabuzowany i pełen energii Japończyk kontynuował swój zacięty atak. Po paru kolejnych kopnięciach, obalił Carlosa. Po dłuższej chwili wymiany krótkich ciosów w parterze, Matsui zostaje odepchnięty przez Newtona. Ale w niebywały sposób odzyskuje tą pozycję!


Od tej chwili pojedynek nieco zwolnił. Japończyk kontynuował obijanie przeciwnika przez kilka minut, ale ponownie zostaje odepchnięty. Na ostatnią minutę, Newton zdobył plecy Daijiro, ale nie starczyło mu czasu aby przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę. Sędziowie zarządzili dogrywkę. Dogrywkę rozpoczęło przybicie piatki pomiędzy zawodnikami. Obaj byli pełni szacunku do siebie, ale już po chwili pokazali, że nie mają zamiaru dawać przeciwnikowi taryfy ulgowej. Zaczęli rzucać potężnymi ciosami szukając nokautu. Matsui obalił Carlosa, który był niezwykle aktywny z dołu. Japończyk postanowił wstać i poszukać swojej szansy w stójce, w której bardzo dobrze mu szło. Daijiro wkładał całą swoją siłę w każdy cios i zaczęło mu jej brakować. Newton kontrował nie tak mocnymi, ale celnymi ciosami prostymi. Próby obalenia ze strony Matsui stały się bardzo widoczne i Carlos nie miał problemu ich unikać. Udało mu się jednak zdobyć jedno na koniec, ale nie był w stanie odrobić straty punktów. Jednogłośną decyzją sędziów, pojedynek wygrał Kanadyjczyk. Obaj Panowie pokazali sobie po walce mnóstwo szacunku. Carlos Newton ukłonił się a następnie uklęknął przed niezwykle twardym i nieustępliwym, nowoczesnym samurajem. Świetna walka, którą polecam obejrzeć każdemu!


Kolejne starcie to klasyczny pojedynek stylów. Grappler vs kickbokser, odpowiednio w postaci Carlosa Barreto i Igora Vovchanchyna. Brazylijczyk górował wzrostem nad zawodnikiem z Ukrainy. Jednakże Igor był przyzwyczajony do starć z wyższymi zawodnikami i mimo bycia w gorszej sytuacji, straszył Barreto potężnymi prawymi overhandami. Carlos krążył wokół Vovchanchyna i starał się trzymać go na dystans. Ukrainiec jednak raz po raz go skracał, rzucając potężne pojedyncze ciosy. Brazylijczyk strzelał prawymi, prostymi ciosami. Jeden z nich Vovchanchyn skontrował lewym lowkickiem, którego impakt był słyszalny w całej Yokohamie. Pierwsze dziesięć minut było dosyć nudnym spektaklem.

Druga runda rozpoczęła się od ataku Vovchanchyna, który kontynuował polowanie na głowę Brazylijczyka. Carlos cały czas starał się trzymać z dala od niebezpiecznego Ukraińca, sędzia postanowił dać upomnienie Brazylijczykowi za unikanie walki. W końcu, jeden z ciosów dosięgnął celu i zamroczył Barreto, zdołał on jednak obalić Igora i kupić trochę czasu aby dojść do siebie. Następnie próbował zapiąć duszenie Vovchanchynowi, ale jak to zrobić komuś kto nie ma szyi? Igor wykluczał ręce Carlosa i przytrzymywał jego głowę, zmuszając sędziego do podniesienia walki. Vovchanchynowi udało się wyczuć moment i zepchnąć z siebie Brazylijczyka. Po powrocie do stójki, Igor próbował dosięgnąć głowy przeciwnika, ale przewaga zasiegu była na tyle duża, ze nie mógł tego dokonać. Po jednym z kopnięć Barreto, Vovchanchyn podobnie jak w pojedynku z Shoji, przechwycił nogę przeciwnika i potężnym ciosem przewrócił go na matę.


Po raz trzeci tego wieczora, sędziowie zarządzili dogrywkę. Rozpoczęła się ona identycznie jak obie poprzednie rundy. Barreto starał się trzymać na dystans od Igora, korzystając ze swoich długich kończyn. Vovchanchyn kontrował własnymi kopnięciami i próbował dynamicznych wejść z ciosem. Brazylijczyk wykorzystał jedno z takich wejść, zanurkował pod ciosem i obalił Ukraińca. Igor natychmiast przywarł do przeciwnika, a następnie starał się wymusić na sędzi podniesienie walki. Barreto zadajac parę mocniejszych ciosów zakończył dogrywkę. Brazylijczyk zdominował dogrywkę, ale sędziowie widzieli tą dogrywkę inaczej i przez niejednogłośną decyzję wygrał Igor Vovchanchyn.



Następny pojedynek to coś czego wcześniej i później nie zobaczyliśmy na PRIDE. Walka na zasadach Kyokushin Karate, w której starli się Nobuaki Kakuda i Hiroki Kurosawa. Jej przebieg i opis obu zawodników umieszczę w spoilerze, ale polecam przeczytanie, ponieważ może to pomóc zrozumieć dlaczego wybrałem taki podtytuł.
Kazuyoshi Ishii który w 1980 stworzył Seidokaikan, bazując w dużej mierze na stylu Kyokushin, dodając jedynie minimalne zmiany. W dosyć krótkim czasie zyskał wielu uczniów m.in. Francisco Filho, Michael Thompson, Andy Hug, Masaaki Satake czy Sam Greco. Nobuaki Kakuda był jednym z tych karateków, którzy w latach 90-tych przeszli ze stylu Kyokushin na Seidokaikan. Następnie Ishii utworzył organizajcę K-1, w której świetnie odnaleźli się wymienieni Filho, Hug i Greco.

2UPJ4rm.jpg

(Kakuda w pierwszym rzędzie z prawej. Drugi rząd, od prawej: Satake, Hug i Filho)

Kakudzie nie szło jednak w kickboxingu i K-1 tak dobrze jak kolegom spoza Japonii. Odnajdywał się jednak w karate. Mierząc zaledwie 174 cm wzrostu wygrywał z zawodnikami wyższymi cięższymi od siebie. Zmierzył się nawet ze swoim przyjacielem Andym Hugiem w 1993 roku. Hug był zdecydowanie lepszym zawodnikiem i swoim markowym kakato geri (axe kick, lub kopnięcie opadające) raz po raz próbował rozłupać głowę Kakudy. Japończyk wykazał się jednak niebywałą wytrzymałością i hartem ducha. Pojedynek ten jednak przegrał. (Była to ostatnia walka Huga w karate, po niej walczył w K-1, zdobywając World GP w '96 roku). Kakuda został potem jednym z najbardziej rozpoznawalnych sędziów ringowych na świecie.

71bcuit.jpg


Na przeciw niego stanął Hiroki Kurosawa. "The Kyokushin Fighting Machine", który potężnymi low kickami i seriami uderzeń na korpus mógł pokonać każdego. W swoim debiucie na wielkim turnieju, zdobył tytuł mistrza Japonii, pokonując o wiele bardziej doświadczonych zawodników. Kurosawa należy do prawdopodobnie ostatniego pokolenia zawodników, którzy nawet gdy prowadzili na punkty, zawsze dążyli do wygranej przez ippon. Niesamowicie nieustępliwy i twardy zawodnik (Podczas jednego z pojedynków uderzył przeciwnika pięścią i jednocześnie doznał złamania otwartego palca dłoni. Mimo to dokończył pojedynek).

W ringu starli się zatem dwaj zawodnicy, którzy byli niezwykle uznani w środowisku karate. Walka odbyła się na dystansie dwóch rund po trzy minuty każda. Kakuda rozpoczał pojedynek bardzo statycznie, przyjmując potężne lowkicki od Kurosawy. Hiroki ciął nogi Kakudy przez całą rundę. Nie zważając na kolana i piszczele zawodnika Seidokaikan. W drugiej rundzie, "The Kyokushin Fighting Machine" zamienił Kakudę w worek treningowy i atakował miażdżącymi low kickami, które ścięłyby niejednego zawodnika. Po zakończeniu drugiej rundy, wszystkich pięciu sędziów przyznało zwycięstwo Kurosawie. Po walce, zawodnicy wymienili się pasami i okazali sobie o wiele więcej respektu niż nakazuje tradycja. Jeżeli miałbym pokazać komuś walkę karate, byłaby to jedna z pierwszych jakie bym odpalił na youtube. Pokazuje najwyższą prawdę (
極 Kyoku - ostateczny/najwyższy, 真 Shin - prawda) o tej sztuce walki, o japońskiej tradycji i wzajemnym szacunku.

Walka numer 5 to Guy Mezger kontra Akira Shoji. Mezger jako były mistrz organizacji Pancrase posiadał dobre umiejętności zarówno grapplerskie, jak i kickbokserskie. Amerykanin założył do walki klasyczne ochraniacze na piszczele w których nakazywano walczyć w Pancrase. Mezger był również mistrzem USA w kickboxingu, w formule Full Contact. Nie miał jednak zamiaru testować swoich umiejętności i już od początku dążył do klinczu. W przerwach pomiędzy klinczowaniem, obaj zawodnicy wymieniali pojedyncze ciosy i kopnięcia. Guy w końcu obalił Japończyka, ale nie zdołał utrzymać go na ziemi. Pod koniec rundy, Amerykanin zaczął używać swoich stójkowych umiejętności. Wytrzymały "Mr. Pride" przetrwał jednak te ciosy.


Mezger wyczuł, że ma zdecydowaną przewagę w stójce i postanowił rozpocząć druga rundę od okopywania Japończyka. Shoji sklinczował i wyciął Amerykanina juz po pierwszym kopnięciu. Akira zadał sporo krótkich ciosów będąc w gardzie Mezgera. Ten jednak odepchnął zawodnika z kraju Wschodzącego Słońca i skarcił Japończyka mocnymi kopnięciami. Mimo dobrego radzenia sobie w dystansie, Amerykanin wszedł w klincz z "Mr. Pride" i uderzał krótkimi ciosami. Sędzia rozdzielił zawodników, a Guy wrócił do okopywania Shojiego. Japończyk skrócił dystans, wszedł w klincz i podciął byłego "King of Pancrase". Po przeniesieniu walki na ziemię, w ostatniej minucie regulaminowego czasu, mimo wszelkich starań nie zdołał wygrać z Amerykaninem. Sędziowie po raz kolejny zadecydowali, że do rozstrzygnięcia tego pojedynku, potrzebna jest dogrywka.


Shoji próbował przenieść walkę na ziemię, ale nie mając już zbyt wiele tlenu w płucach nie udała mu się ta sztuka. Po dłuższej chwili stagnacji, sędzia rozdzielił obu zawodników. Akira za wszelką cenę chciał obalić Mezgera i ostatecznie dopiął swego. Nie potrafił jednak wykorzystać posiadania lepszej pozycji i poddać zawodnika z USA. Guy kopnięciami wykroczna nogą, raz po raz sięgał głowy Japończyka. Ostatnie sekundy dogrywki to wyraźne zaakcentowanie przewagi Mezgera w stójce. Pojedynek dotrwał do decyzji sędziów, którzy niejednogłośnie wyłonili zwycięzcę. Został nim Akira Shoji.



Kolejną walką było starcie Naoya Ogawa vs Gary Goodridge. Ogawa po zakończeniu kariery w judo w 1997 roku, przeszedł za namową Antonio Inokiego do "puro resu". Również w '97 stoczył swoją pierwszą walkę na zasadach MMA. Dwa lata później postanowił powrócić do prawdziwej, sportowej rywalizacji i zawalczyć w organizacji PRIDE. Ta jednak nie postawiła go przed łatwym zadaniem i rzuciła go naprzeciw Garego Goodridge'a. "Big Daddy" już na samym początku pierwszej rundy trafił utytułowanego judokę i mocno nim zachwiał. Ogawa przetrwał jednak początkową falę ciosów i odzyskawszy rezon, sam zaczął atakować Kanadyjczyka. Trafił go dwoma ciosami prostymi, a następnie obalił i próbował poddać kimurą. Nie udało mu się jednak tego dokonać i tym razem to Goodridge spróbował wygrać, zakładając Naoyi balachę na kolano. Judoka odwrócił jednak pozycję i ponownie postraszył kimurą. Początkowa furia ciosów którą zaatakował Goodridge, wyssała z płuc cały tlen. Ogawa przeszedł do pełnego dosiadu i zaczął obijać Garego. Zrobił sobie krótką przerwę na ponową próbę kimury, ale szybko ja odpuścił i wrócił do obijania bezradnego Kanadyjczyka. Ostatnie 3 minuty to zabawa japońskiego judoki z "Big Daddym". Ogawa zmieniał pozycje jak chciał i kiedy chciał, tłukąc przy tym Goodridge'a.


Przerwa pomiędzy rundami okazała się zbyt krótka do tego, aby Gary odzyskał siły. Po dwóch wymienionych ciosach, Ogawa sklinczował i przeniósł walkę do parteru, tam szybko i skutecznie zapiął kimurę, którą Kanadyjczyk odklepał. Po latach Goodridge przyznał, że przed tą walką odwiedzili go tajemniczy panowie z walizką pełną pieniędzy, oferując mu je w zamian za przegranie tej walki. "Big Daddy" jedna odmówił i przyznał, że przegrał z Ogawą, bo ten był po prostu lepszy.


Siódmym pojedynkiem było starcie Ebezener Fontes Braga kontra Kazushi Sakuraba. Braga reprezentował brazylijską szkołę muay thai, ale posiadał również solidne umiejetności parterowe. Brazylijczyk już od początku sprawił Sakurabie mnóstwo problemów. Był wyższy od Japończyka i celnymi kopnięciami trzymał Kazushiego na dystans. Gdy Japończyk skracał dystans, był częstowany kolanami w klinczu. W końcu udaje się Sakurabie obalić przeciwnika, ale Braga postraszył go trójkątem nogami. Walka wróciła do stójki, której Japończyk raczej chciał unikać. Przechwycił więc low kick Ebezenera i obalił go.


Panowie zostali przesunięci z dala od lin, a Kazushi zaczął pracować nad poddaniem. Zdobył plecy Brazylijczyka i spróbował poddać go duszeniem. Ześlizgnął się z nich jednak, a Ebezener szybko wstał. Po krótkiej wymianie w stójce, "IQ Wrestler" ponownie przeniósł walkę na ziemię. Zdobył pozycję boczną i z niej rozbijał Bragę. Następnie wyczuł moment i zaatakował balachą. Brazylijczyk próbował wydostać się z tej pozycji, atakując kopnięciem, ale ostatecznie odklepał tą dźwignię.


Po raz czwarty z rzędu w walce wieczoru wystąpił Nobuhiko Takada. Zmierzył się on z Markiem Kerrem. Japończyk na poprzedniej gali odniósł dosyć dziwnie wyglądajace zwycięstwo z klubowym kolegą Kerra, Markiem Colemanem. "The Smashing Machine" stał wtedy w narożniku swojego przyjaciela i pewnie nie mógł uwierzyć w to, że Coleman przegrał z gwiazdą "puro resu". Wraz z wybrzmieniem gongu, Takada ruszył z ciosami na amerykańskiego zapaśnika. Kerr szybko sklinczował Japończyka i przeniósł pojedynek na ziemię. Nobuhiko udało się jednak szybko uciec. Wypalił trzy szybkie, prawe low kicki po których Mark przeniósł walkę na ziemię. Takada odpechnął od siebie Amerykanina, ale ten ponowie go obalił. Po przejściu z gardy do pozycji bocznej, wyciągnął Nobuhiko kimurę.


"The Smashing Machine" obnażył "Ostateczną Prawdę" o Takadzie. Pokazując całej Japonii, że ich narodowy bohater nie ma szans na uczciwą wygraną z czołowymi zawodnikami na świecie. I że jest tylko dobrym aktorem, który zgrywa twardego zawodnika. Na następnej gali Takada wrócił do formuły w której odnosił największe sukcesy, czyli do pro-wrestlingu. Co pozwoliło mu nieco odbudować pewność siebie i swoją reputację w oczach kibiców. Na karcie walk było sporo pojedynków, ale tylko część z nich jest warta obejrzenia. Hitem jest walka Matsui vs Newton. Walkę w karate, main event, debiut Ogawy i Shoji kontra Mezger również polecam.
 
Last edited:

Olos

-=PRIDE FC=-
Jest to póki co najdłuższy materiał jaki zrobiłem. Miał ukazać się dziś nad ranem, ale miałem problem ze znalezieniem Walki Wieczoru i wycięciem z niej gifa. Ostatecznie udało mi się ją znaleźć na dwóch różnych hostingach. Cała gala do obejrzenia tutaj: http://www.mma.kinofabryka.pl/pride06.php

@MysticBęben @Pyrrus89 @PaweLisu999 @klimekone @duubertowa @Evo @PeSTAo @krolik @husarz @Bolt @Shoocker @dizel77 @J-Son @maras @Comber @DamiannN @Antek Emigrant @AdIPOL

Przepraszam wszystkich, których nie oznaczyłem, ale i tak powiadomienie dostaje pierwszych piec osób. Zachęcam więc do śledzenia mnie, przeczytania, wyrażenia swojej opinii i skomentowania. Pozdrawiam i życzę dobrej nocy oraz miłego oczekiwania na UFC 205 :kis:
 

Olos

-=PRIDE FC=-
Zasiadam do lektury :OK:
Podziel się wrażeniami, gdy skończysz czytać. Obecnie mam coraz mniej czasu, bo mnożą się kolejne sprawozdania i projekty które powoli trzeba oddać. Oczywiście postaram się wrzucać dalej materiały w tempie 1 na tydzień. Przy okazji świąt Bożego Narodzenia myślę jednak nad zaserwowaniem czegoś ekstra. Byłby to albo artykuł o Hugu i jego karierze, albo dwu częściowy materiał o wybranych zawodnikach Kyokushin, których przejął Ishii pod swoje skrzydło, a którzy następnie walczyli w K-1. Zobaczymy. Mam sporo pomysłów, ale niestety za mało czasu aby przelać to wszystko na ekran monitora.
 

Olos

-=PRIDE FC=-
Jak zawsze :applause:
Na sylwestra liczę na coś mega
Coś się postaram ciekawego stworzyć. Akurat tak nie za bardzo fartownie, na 31 grudnia wypadałaby publikacja niezbyt ciekawej gali PRIDE 11. Chyba, że zamknąłbym w jeden tydzień całe GP 2000, to wtedy na koniec roku wjechałaby ciekawa dwunastka. Ewentualnie po prostu będzie to jakiś dodatkowy content.
 

maras

UFC
Middleweight
Tutaj jest zdecydowanie za mało komentarzy, Twoja praca zasługuje na znacznie więcej! Fajnie się to czyta, odnoszę wrażenie, że Twój styl się jeszcze poprawił i wygładził. Powtórzeń, nawet jeśli się zdarzają, to czytelnik raczej nie wychwytuje, bo opis walk jest tak wciągający, że leci się z lekturą płynnie.

Kolejna dobra robota, leci zasłużony lajk.
 

Olos

-=PRIDE FC=-
Tutaj jest zdecydowanie za mało komentarzy, Twoja praca zasługuje na znacznie więcej! Fajnie się to czyta, odnoszę wrażenie, że Twój styl się jeszcze poprawił i wygładził. Powtórzeń, nawet jeśli się zdarzają, to czytelnik raczej nie wychwytuje, bo opis walk jest tak wciągający, że leci się z lekturą płynnie.

Kolejna dobra robota, leci zasłużony lajk.
Bardzo dziękuję. Myślę że jest to spowodowane tym, że UFC 205 trochę przykrylo ten materiał. Albo ściana tekstu zniechęca do czytania : )
 

Olos

-=PRIDE FC=-
Materiały dobre, potrzebne i unikatowe
Dzięki. Właśnie kolejną część tworzę. Wycinanie multimediów i robienie gifów itd. zajmuje mi więcej czasu niż samo pisanie. Materiał ukaże się może nad ranem, albo jutro po południu. Ostatnio ciężko mi się wyrobić na publikację w piątkowy wieczór, własnie przez robienie, a potem dodawanie licznych gifów.
 
Top