Olos

-=PRIDE FC=-
MF5Vh3R.jpg



Witam w szesnastej części mojego cyklu. Poprzedni materiał można znaleźć tutaj: http://cohones.mmarocks.pl/threads/pride-12-zimna-furia.36078/


Szesnasta gala organizacji PRIDE odbyła się 27 maja 2001 roku w Yokohamie. Wśród zawodników, którzy ponownie pojawili się w japońskiej organizacji byli: Johil de Oliveira, który przegrał swój debiut z Carlosem Newtonem na 12-stej gali. Daijiro Matsui, który wracał do białego ringu po prawie 10-cio miesięcznej przerwie podczas której stoczył dwie walki dla KOTC. Guy Mezger po znokautowaniu Egana Inoue. Gary „Big Daddy” Goodridge, który zdemolował Yoshiaki Yatsu na PRIDE 11. Vitor „The Phenom” Belfort, który pokonał Bobbyego Southwortha na poprzedniej gali. Heath „The Texas Crazy Horse” Herring po błyskawicznej wygranej nad Denisem Sobolevem. Dan Henderson, który znokautował Renzo Gracie. „Mr. Pride” Akira Shoji, po przegranej z Ricardo Almeidą na PRIDE 12. Wanderlei „The Axe Murderer” Silva, który zwyciężył z Kazushi Sakurabą. Igor „Ice Cold” Vovchanchyn, który został pokonany przez Tra Telligmana. Gilbert „The Hurricane” Yvel. Oraz Kazuyuki Fujita, który z wymienionym Yvelem wygrał na PRIDE 12.

Wśród debiutantów znaleźli się: Nino „Elvis” Shembri z Brazylii. Zawodnik UFC obdarzony piekielnie silnym ciosem, Chuck „The Iceman” Liddell. Starszy brat Alistara, Valentjin „The Python” Overeem. Japoński judoka Shungo Oyama. Oraz uczestnik Walki Wieczoru, zawodnik Puro-resu – Yoshihiro Takayama.



Galę otworzyło starcie pomiędzy dwoma Brazylijczykami. Naprzeciw siebie stanęli Johil de Oliveira i Nino Shembri. „Elvis” od razu wszedł w nogi rywala, ale Johil obronił tą próbę. Shembri szybko obrócił się na plecy i zebrał dwa kopniaki od stojącego nad nim rywala, po czym zerwał się szybko do góry. Oliveira kontrolował pojedynek i spychał przeciwnika pod liny. Nino kolejny raz wystrzelił po nogi, ale nie udało mu się przenieść pojedynku do parteru. Antonio unikał zwarcia z Johilem i wyczekiwał momentu w którym mógłby pójść po obalenie. Oliveira zaatakował high kickiem, Nino rzucił się do nóg i na dwie raty obalił rodaka. „Elvis” zdobył półgardę z której zaczął obijać Johila. Brazylijczyk sięgnął po nogę Shembriego, ale nie udało mu się jej wykręcić i ponownie wylądował na plecach. Oliveira zepchnął z siebie rodaka, ale pogorszyło to tylko sytuację, bo Nino szybko zdobył pozycję boczną. „Elvis” w ciągu paru minut zadał kilka ciosów w tej pozycji i sędzia był bliski podniesienia walki. Johil wykorzystał moment i zrzucił go z siebie, ale Antonio zaszedł jego plecy, zdobył pełny dosiad i wyciągnął balachę na 3 minuty przed końcem pierwszej rundy.



Drugim pojedynkiem było starcie pomiędzy reprezentantem Chute Boxe i sparingpartnerem Wanderleia Silvy, Jose „Pele” Landi-Jonsem oraz przedstawicielem Takada Dojo i klubowym kolegą Kazushi Sakuraby, Daijiro Matsui. Urodzony na Kubie naturalizowany Brazylijczyk rozpoczął próbą latającego kolana, ale Matsui przeszkodził mu w tym zamiarze. „Pele” następnie zaatakował lewy-prawy prosty, ale Japończyk uniknął tych ciosów odskakując w tył. Dało to miejsce do rozpędu Jose, który ponownie zaatakował latającym kolanem, które tym razem trafiło prosto w szczękę Japończyka.


Landi-Jons z duszenia przeszedł do próby wyciągnięcia kimury, a następnie balachy. Matsui odzyskał rezon i zaczął rozbijać Kubańczyka kolanami oraz slamami.


Przedstawiciel Chute Boxe odpuścił próbę wyciągnięcia dźwigni i zdobył plecy Daijiro. Z wpiętym za plecami przeciwnikiem, Matsui posłuchał rad Sakuraby, będącego w jego narożniku i zaczął obijać matę i narożnik przy użyciu głowy Kubańczyka.


Brazylijczyk z braku pomysłów zaczął uderzać łokciem w kręgosłup Japończyka. Łokcie w PRIDE były niedozwolone, tak samo jak ciosy bezpośrednio w kręgosłup. Sędzia zatrzymał walkę i ukarał „Pelego” żółtą kartką za to podwójne przewinienie. Pojedynek został wznowiony, a reprezentant Takada Dojo wystrzelił high kickiem, a następnie drop kickiem, który tylko musnął Landi-Jonsa. Kubańczyk trafił serią prawy-lewy, a następnie wystrzelił kolanem, pod którym Matsui zanurkował, przechwytując jednocześnie nogę na której opierał się jego przeciwnik i obalił go. Wraz z ogłoszeniem 3 minut do końca pierwszej rundy Daijiro zaatakował furią ciosów, przed którą Jose próbował uciec za liny. Sędziowie przesunęli obu zawodników na środek ringu i wznowili pojedynek. Japończyk złapał głowę urodzonego na Kubie zawodnika i zaczął nią odbijać od maty ringu.


„Pele” ponownie próbował szukać schronienia przy linach, ale to Matsui je lepiej wykorzystał. Zawodnik Takada Dojo złapał się lin i zaatakował stompem głowę Jose. Daijiro całkowicie odwrócił przebieg tego pojedynku i odrobił straty z pierwszych minut tego starcia. Co za runda!

Drugą odsłonę tego starcia Japończyk rozpoczął od ładnego kopnięcia bocznego, prezentując tym samym stale poprawiane umiejętności stójkowe. Kubańczyk odpowiedział low kickiem, następnie chciał zaatakować średnim lub wysokim kopnięciem, Matsui wystrzelił drop kickiem, obaj zawodnicy zderzyli się i sparingpartner Sakuraby wylądował na plecach. Landi-Jons wystrzelił w górę i zaatakował stompem, ale przy okazji wpadł na chwilę do gardy zawodnika z Japonii. Jose wstał, pozwolił na to samo przeciwnikowi i obaj wdali się w krótką wymianę ciosów podczas której Daijiro pięknie uniknął wysokiego kopnięcia.


Reprezentant Kraju Wschodzącego Słońca obalił i ponownie zaczął używać głowy „Pelego” niczym kauczukowej piłki, odbijając nią od maty. Jose próbował wydostać się spod Japończyka, ale oddał mu pozycję północ-południe z której przyjął mocne kolano na głowę. Udało mu się wstać i odpłacić Daijiro, obalając go. Landi-Jons nie nacieszył się zbyt długo pozycją dominującą, ponieważ Matsui go przetoczył i na tym skończyła się runda druga.

Ostatnie 5 minut rozpoczął od trafionego drop kicka Japończyk. Następnie zaatakował high kickiem, ale jego nogę przechwycił Jose, który go wyciął. Po chwili zastanowienia „Pele” wszedł do gardy japońskiego zapaśnika i zaczął spuszczać pojedyncze ciosy na jego głowę. Reprezentant gospodarzy wydostał się spod Landi-Jonsa i zanurkował po jego nogi. Kubańczyk trafił kolanem i poprawił dwoma ciosami zmuszając Matsui do przekręcenia się na plecy. Zawodnik Chute Boxe ponownie wszedł do gardy Japończyka, ale nie zdołał mu zagrozić. Daijiro był cały czas aktywny, odpowiadał na ciosy i próbował zrzucić z siebie rywala. Ostatecznie po 3 rundach sędziowie zdecydowali, że to Matsui był lepszy.


Kolejnym starciem było Chuck „The Iceman” Liddell vs Guy „The Sandman” Mezger. Debiutujący w PRIDE Liddell bez cienia tremy zaatakował rodaka dobrą kombinacją zakończoną mocnym low kickiem. Mezger odpowiedział trzema prawymi prostymi i lewym high kickiem, który trafił szczękę „Icemana”. Zawodnicy weszli w klincz i zaczęli wymieniać się kolanami na tułów. Chuck zerwał ten impas i potraktował Guya dwoma mocnymi ciosami na odchodne. „The Sandman” odpowiedział high kickiem i zawodnicy wdali się w wymianę. Jeden z ciosów rozciął prawą brew Mezgera, który zaczął coraz częściej wyprowadzać celne kombinacje. Były mistrz Pancrase kończył serię ciosów wysokimi kopnięciami, które sięgały głowy rodaka. Liddellowi udawało się je wyłapywać na gardę i odpowiadać własnymi bombami. Guy zaczął wykorzystywać swój arsenał kopnięć, aby utrudnić zbliżenie się „Icemanowi”. Techniczna stójka Mezgera zaczęła sprawiać coraz więcej problemów polującemu na jeden cios rodakowi. Guy trafiał coraz częściej i punktował Liddella.


„The Iceman” zainicjował klincz i zepchnął Mezgera pod liny, gdzie zaczął obijać jego żebra. Ciosy Chucka częściej przecinały powietrze, ale gdy już trafiły to zostawiały po sobie ślad. Nos Guya zaczął krwawić, a opuchlizna nad prawym okiem robiła się coraz większa. „The Sandman” wystrzelił nagle potężnym overhandem, po którym Chuck aż przysiadł na macie, następnie trafił czysto lewym high kickiem w szczękę rywala, ale ten zdołał to przetrwać!


Liddell doszedł do siebie i odpowiedział kolanem, które trafiło krwawiący nos Mezgera. Panowie w wyrazie szacunku dotknęli rękawice i wznowili pojedynek. Obaj już bardzo zmęczeni zaczęli rzucać pojedyncze ciosy i czekać na błąd przeciwnika. Chwilę wytchnienia przyniósł im gong kończący pierwszą odsłonę tej walki.

Druga runda rozpoczęła się od niskiego, wewnętrznego kopnięcia ze strony Guya. Chuck odpowiedział prawym prostym, ponowił atak i trafił czysto w okolice ucha. Mezger się zachwiał, a „The Iceman” poszedł za ciosem i znokautował rodaka w zaledwie 20 sekund po rozpoczęciu rundy drugiej.


Czwartą walką był pojedynek między Garym „Big Daddy” Goodridgem, a Valentijnem „The Python” Overeemem. Starszy brat Alistara rozpoczął od dwóch mocnych low kicków, po których spróbował obalić Goodridge’a. Gary obronił ta próbę i wypalił Valentijnowi kolanem prosto w głowę. „The Python” przewrócił się na plecy żeby uniknąć dalszych ciosów. Kanadyjczyk wszedł do gardy Overeema i zaczął spuszczać na niego swoje bomby. Holender próbował wykluczyć ręce Garego, a następnie spróbować jakiegoś poddania. Valentijn złapał w końcu ramię Goodridge’a i zaczął nim kręcić. „Big Daddy” wydostał jednak rękę z uchwytu i wypalił kolanem w twarz leżącego przeciwnika. Overeem zaczął klepać, ale Kanadyjczyk kontynuował atak, który przerwał dopiero po interwencji sędziego. Gary potrzebował niecałych 3 minut na zwycięstwo, a wraz z nim cieszył się jego narożnik w którym znaleźli się: Mark Coleman, Tom Erikson i Kevin Randleman.



W następnym starciu spotkali się Heath „The Texas Crazy Horse” Herring oraz Vitor „The Phenom” Belfort. Belfort zażądał zmiany zasad w tym pojedynku, chciał aby kolana w parterze, soccer kicki i stompy były niedozwolone, Heath przystał na te zmiany. Słynący z ekstrawaganckich fryzur Amerykanin wystrzelił low kickiem, a Belfort od razu przykleił się do jego nogi i przeniósł walkę do parteru. Herring próbował wykluczyć ręce Brazylijczyka, a następnie skręcić się do trójkąta nogami. „The Phenom” zaczął obracać przeciwnikiem i próbował zapiąć gilotynę będąc z dołu, ale nie udała mu się ta sztuka. Zawodnik z Teksasu zdobył pozycję boczną, a następnie plecy Belforta z których zaczął obijać jego głowę. Po dłuższej chwili przyjmowania obrażeń, Vitor dynamicznie obrócił się na plecy, co umożliwiło mu dokładniejszą obronę swojej głowy. Brazylijczyk przekręcił się z Heathem, lądując w pełnym dosiadzie. Herring skręcił się oddając plecy, ale udało mu się z nich szybko zrzucić „Phenoma”. Amerykanin wstał i pozwolił Belfortowi na to samo. „The Texas Crazy Horse” przestrzelił middle kickiem, następnie trafił czysto kolanem, po którym zawodnik z Ameryki Południowej instynktownie zanurkował w nogi. Heath zdobył plecy i spędził resztę rundy kontrolując z góry Vitora.

Druga runda rozpoczęła się od udanej próby zanurkowania po nogi ze strony Belforta. Brazylijczyk nadział się przy niej na kolano, ale udało mu się na chwilę sprowadzić Herringa. Amerykanin jednak pryz pomocy lin wstał, a następnie zatrzymał kolejne sprowadzenie przytrzymując się nich. Sędzia przerwał pojedynek i ukarał zawodnika z USA żółtą kartką. „The Phenom” ponownie wystrzelił po nogi, ale to Heath wylądował w pozycji dominującej z której nic nie wynikło. Arbiter podniósł walkę i teraz to „The Texas Crazy Horse” poszedł po obalenie, a następnie znalazł się w gardzie Vitora.

AhfkNOR.png


Zmiany zasad znacznie zubożyły widowisko. Niemożność atakowania głowy leżącego przeciwnika kolanami i kopniakami, sprowadziła tą walkę do nudnego pojedynku na chwyty. Herring wydawał się zdawać z tego sprawę i na początku trzeciej odsłony, wystrzelił mocnym low kickiem, po którym trafił wysokim kopnięciem. Belfort przechwycił jego nogę i przeniósł walkę do parteru. Brazylijczyk najpierw znalazł się w pozycji bocznej, a następnie przez resztę rundy kontrolował walkę, nie wypuszczając Heatha spod siebie. Po niezbyt ekscytującym widowisku, sędziowie ogłosili, że pojedynek zwyciężył Vitor Belfort.


Szóstym pojedynkiem była walka pomiędzy Danem Hendersonem i weteranem organizacji PRIDE, Akirą Shoji. Amerykanin od razu ruszył na Japończyka, wyprowadził parę ciosów, ale Shoji skontrował i posłał Hendersona na jego plecy. Akira poszedł za ciosem i zanurkował do gardy przeciwnika zasypując go gradem uderzeń. Publika zaczęła wrzeć, a reprezentant Japonii nie zważając na upkicki Amerykanina kontynuował atak. „Mr. Pride” wszedł do gardy Dana i zaczął obijać jego żebra. Henderson zepchnął z siebie rywala, który zaczął okopywać jego nogi, nawet prowokując go w dosyć nietypowy sposób.


Gdy cała akcja zaczęła nabierać rumieńców, sędzia zatrzymał walkę i pozwolił Hendersonowi wstać. Zawodnik z Kalifornii od razu ruszył z furią ciosów na Japończyka. Shoji po otrzymaniu kilku z nich zanurkował w nogi i spróbował obalić rywala. Próba ta nie powiodła się, a Akira przyjął podczas niej mocne kolano i kilka ciosów, po których przetoczył się na plecy. Dan nie miał zamiaru schodzić do parteru, więc zmusił sędziego do „podniesienia” zawodnika z Kraju Wschodzącego Słońca. Mistrz organizacji RINGS ponownie ruszył szarżą i próbował strącić głowę z ramion Japończyka. W całej tej awanturze Dan zdobył dosiad, ale nie zdołał go utrzymać i walka wróciła do stójki. Akira odpowiedział własnymi ciosami, w tym kombinacją lewy-prawy która sięgnęła głowy przeciwnika. Henderson uciekł się do swoich zapasów i zainicjował klincz, który pozwolił mu na odzyskanie sił oraz dojście do siebie. Po krótkiej przerwie zawodnik z USA wznowił polowanie na głowę Akiry. Niezwykle wytrzymały „Mr. Pride” zbierał kolejne bomby, a jego twarz zaczęła zmieniać kolor, nie dawał on jednak za wygraną. Japończyk skrócił dystans, wyciął Hendersona i wylądował w jego gardzie, gdzie spędził resztę rundy.

Druga z nich rozpoczęła się od kolejnej agresji ze strony Amerykanina. Henderson wypalił low kickiem, następnie wszedł z ciosami pod wpływem których Akira upadł na matę. Dan wszedł do jego gardy i zaczął spuszczać pojedyncze ciosy na głowę rywala. Ich częstotliwość malała, aż w końcu sędzia nakazał wznowienie walki w stójce, a następnie ukarał za pasywność Japończyka żółtą kartką. Kalifornijczyk nie chciał żeby spotkało go to samo, więc wziął się do roboty.


Akira spróbował obalić, ale na jego nieszczęście to Henderson wylądował w lepszej pozycji i do końca rundy kontrolował go z góry.

Ostatnia runda to kolejny pokaz furii ciosów ze strony Amerykanina. Dan zaczął przecinać powietrze swoimi śmiercionośnymi pięściami. Jedna z nich trafiła Akirę, który szybko wszedł w klincz. Henderson go zerwał i trafił paroma kolanami, które ścięły Japończyka z nóg. Amerykański zapaśnik zdobył pozycję boczną i zaczął ładować kolejne kolana w głowę swojego rywala, które zmusiły sędziego do przerwania pojedynku.


Kolejną walką było starcie pomiędzy Wanderleiem Silvą, a debiutującym w PRIDE Shungo Oyamą. Oyama wystrzelił obrotowym kopnięciem, które trafiło Brazylijczyka w udo. Silva rzucił się w odwecie, wyprowadzając serię ciosów. Jeden z nich lekko zachwiał Japończykiem, ale Shungo skontrował i Wanderlei osunął się na kolana. Szybko z nich jednak wstał i ponowił atak. Jedno z uderzeń naruszyło Oyamę i sędzia postanowił przerwać walkę zaledwie po 30 sekundach. Moim zdaniem była to przedwczesna decyzja.



Przedostatnim pojedynkiem był dobrze zapowiadający się pojedynek dwóch kick-bokserów w postaciach Igora „Ice Cold” Vovchanchyna oraz Gilberta „The Hurricane” Yvela. Yvel przeciął powietrze front kickiem, a następnie trafił mocnym, niskim kopnięciem w potężne udo Ukraińca. Igor odpowiedział ładną sekwencją, w której podobnie jak w walce z Telligmanem, uniknął jednego z ciosów rywala.


„The Hurricane” wystrzelił kolanem, Vovchanchyn przechwycił jego nogę i przeniósł walkę do parteru. „Ice Cold” zdobył pozycję boczną i zaczął obijać żebra Holendra. Ukrainiec przeszedł do dosiadu, a próbujący spod niego uciec Yvel oddał mu plecy. Igor zaczął pracować nad duszeniem, które udało mu się szybko zapiąć. Gilbert został zmuszony do odklepania w zaledwie minutę i czterdzieści sekund.


Główną atrakcją 14 gali Pride Fighting Championship było tytułowe starcie tytanów. Tytuł jak najbardziej trafny, gdyż zarówno Kazuyuki Fujita jak i Yoshihiro Takayama do najmniejszych nie należą. Jednak prawdziwa tytaniczność owego pojedynku miała swoje odzwierciedlenie w świecie Puroresu (japońskie określenie pro wrestlingu). Kazuyuki Fujita był drugim (po Naoi Ogawie) protegowanym legendarnego wrestlera i promotora – Antonio Inokiego. Założyciel New Japan/Shin Nippon Pro Wrestling upatrywał w byłym mistrzu Japonii w zapasach w stylu klasycznym potencjalnego kandydata do zdominowania świata sportów walki. Do czasu walki z Takayamą jego bilans w MMA składał się z siedmiu zwycięstw i jednej porażki, co miało również przełożenie na jego pozycje w hierarchii Puroresu. Ówczesny okres w historii NJPW jest określany mianem „Inoki-ism”. Nazwa wzięła się od filozofii Inokiego, która zakładała iż Puroresu może równać się z innymi dyscyplinami walki. Druga połowa lat 90 w błękitnym ringu New Japan Pro Wrestling nie minęła tylko pod znakiem inwazji japońskiego odłamu stajni new World order (nWo), lecz co ważniejsze – pierwszymi próbami skrzyżowania dwóch różnych światów. Inoki nawiązał relacje zarówno z K-1, jak i Pride FC, co wykorzystywał przy organizowaniu pojedynków Puroresu z udziałem zawodników sportów walki, jak również wystawianiu wrestlerów NJPW w ringu przed chwilą wspomnianych organizacji. Na początku nowego millenium Inoki-ism przybrał na sile, a wokół głównego pasa federacji, International Wrestling Grand Prix Heavyweight Title, znajdować się mogli wyłącznie zawodnicy z osiągnięciami w sportach walki. Dzięki siedmiu zwycięstwom Fujita otrzymał walkę o wspomniany pas i 9 kwietnia 2001 roku na gali NJPW: Strong Style został jego 29 posiadaczem. W świecie Puroresu nie ma większego zaszczytu, a do niedawna równać się z nim mógł tylko fakt posiadania głównego trofeum konkurencyjnego All Japan/Zen Nippon Pro Wrestling – Triple Crown Heavyweight Championship.

Ponad miesiąc po swoim szczytowym osiągnięciu w karierze wrestlera Fujita miał zmierzyć się z innym członkiem zawodniczej społeczności Puroresu – Yoshihiro Takayamą. Mierzący 195 cm Japończyk był uczniem Nobuhiko Takady i szkolił się w prowadzonym przez niego U- File Camp. Wspomniany ośrodek treningowy wyszkolił kilka pokoleń shoot wrestlerów i zawodników MMA, a chyba najbardziej znanym jego absolwentem jest Kazushi Sakuraba. Takayama zadebiutował w UWF-i, a po upadku organizacji przeszedł do kontynuującego idee shoot wrestlingu KINGDOM. Jednak ta federacja funkcjonowała zaledwie dwa lata, a po jej zamknięciu od 1998 roku związał swoją karierę z wspomniany w poprzednim akapicie All Japan Pro Wrestling. Dwa lata później liczna grupa wrestlerów opuściła AJPW by wesprzeć nowopowstałe Pro Wrestling Noah. Takayama był jednym z nich. Dodam tylko, że Antonio Inoki nie darzył NOAH zbytnią sympatią i do końca swoich rządów w NJPW blokował wszelkie próby nawiązania współpracy z federacją, która miała swego czasu wyrosnąć na głównego rywala jego organizacji.


Zatem w walce wieczoru gali Pride FC 14 stanęli naprzeciw siebie reprezentanci dwóch największych frakcji w Puroresu. Kazuyuki Fujita musiał udźwignąć na swoich barkach ciężar wymagań swego mentora, oraz ten związany z reprezentowaniem federacji jako jej świeżo koronowany mistrz. Takayama ówcześnie nie zaliczał się do grona najważniejszych nazwisk w japońskim pro wrestlingu, a wygrana w debiucie z obecnym posiadaczem IWGP HW title mogła go wywindować na szczyt, powodując jednocześnie znaczny uszczerbek na prestiżu mistrzowskiego pasa, jak i samego New Japan Pro Wrestling. Był to nowy rozdział w trwającej nieprzerwanie od 1972 roku rywalizacji pomiędzy NJPW, a AJPW.

Runda 1 (10 minut):

Takayama obronił się przed próbą obalenia, lecz za drugim razem Fujicie udało się sprowadzić walkę do parteru w okolicach lin. Wzajemnie opletli szyje przeciwnika lewą ręką, co ograniczało im pole do manewru. Kazuyuki znalazł się w dosiadzie bocznym, lecz podpierający się prawą dłonią Yoshihiro stawiał opór i już po kilku sekundach znalazł się kolanach. Po kilku kolejnych udało mu się przywrócić walkę do pionu, lecz protegowany Inokiego nie zwalniając uchwytu wepchnął go do niebieskiego narożnika. Takyama oswobodził się z uchwytu, by przejść do klinczu w stójce i wyprowadził celne uderzenie kolanem w brzuch Fujity. Ten ponownie próbował obalić wyższego od siebie przeciwnika, lecz liny zapewniły Takayamie wystarczające oparcie. Po zwolnieniu klinczu obaj fighterzy wyprowadzili po ciosie pięścią, a po chwili Kazuyuki ponownie próbował obalić Takayame. Blond włosy gigant zablokował jednak rywala i z powrotem wepchnął go do niebieskiego narożnika, w którym jeszcze nie tak dawno sam się znajdował. Doszło do wymiany uderzeń kolanami. Po jednym z uderzeń Takayamy, Fujita wymierzył mu dwa ciosy w głowę. Yoshihiro odwdzięczył się tym samym, a po kilku sekundach ciągłego klinczu rozpoczęła się obustronna wymiana uderzeń w twarz.


Po kilku ciosach zaczął w niej dominować Fujita, co zmusiło Takayamę do wepchnięcia go na liny, a następnie ponownie do narożnika. Tak, tego samego, w którym obaj zdążyli się znaleźć wcześniej. Kazuyuki zdołał jednak wypchnąć przeciwnika w kierunku środka ringu i przejść kilka kroków w bok. Yoshihiro wyprowadził dwa uderzenia kolanem w korpus, co zmotywowało Kazuyukiego do siłowego zerwania klinczu. Doszło do obustronnej wymiany uderzeń sierpowej, po której Fujita ponownie spróbował obalić wyższego oponenta. Próba ta okazała się nieudana, a Yoshihiro postanowił ponownie klinczować i przenieść walkę w okolice neutralnego narożnika. Takayama ponownie wyprowadził uderzenia kolanem w korpus. Komentatorzy podkreślili, że Kazuyuki wygląda na zmęczonego. Podobnie sprawa miała się z Takayamą. Po kilkunastu sekundach klinczu i sporadycznych ciosach pięściami walkę do parteru postanowił sprowadzić… Yoshihiro. Jednak próba ta była na tyle nieudolna, że to Fujita znalazł się w lepszej pozycji. Zawodnicy znaleźli się w pozycji północ – południe, Kazuyki zdołał założyć prowizoryczne duszenie i zaczął wymierzać kolejne uderzenia kolanem w głowę rywala. Takayama próbował bezskutecznie wyrwać się z uchwytu, co dało Fujcie możliwość wyprowadzenia kolejnego uderzenia kolanem. Jednak druga próba wyższego zawodnika zakończyła się sukcesem i pojedynek znów toczony był w stójkowym klinczu. Doszło do kolejnej wymiany uderzeń kolanami. Przepychanki w klinczu zaprowadziły fighterów w okolice drugiego neutralnego narożnika, gdzie Fujita kolejny raz sprowadził walkę do parteru. Kazuyuki wykorzystując dogodną pozycję w dosiadzie bocznym zaczął uderzać kolanem w głowę Takayamy.


Jednak zmęczenie dało się obu w znaki, przez co ówczesny IWGP HW champion nie miał sił kontynuować ofensywy, zaś Yoshihiro nie miał sił na zmianę pozycji. Sędzia postanowił zatrzymać walkę i wydał polecenie przeniesienia jej bliżej środka ringu. Zmiana lokalizacji umożliwiła Fujicie wyprowadzanie ciosów pięścią w bok i tył głowy przeciwnika oraz przejście do pełnego dosiadu. Kazyuki pokusił się nawet o próbę wygrania przez ground and pound, lecz zmęczenie dało o sobie znać. Z kolei Takayama resztkami sił próbował blokować kolejne ciosy i odepchnąć od siebie górującego rywala. Po kilku celnych ciosach Kazuyuki podjął próbę założenia duszenia trójkątnego rękoma. Brak sił znów dał o sobie znać, gdyż już po sekundzie powrócił do okładania Takayamy. Przez ostatnich kilka sekund pierwszej rundy obaj wyprowadzali pojedyncze ciosy pięścią.


W przerwie między rundami stan zdrowia Takayamy został sprawdzony przez lekarza. Widocznie wszystko było w porządku, skoro rozpoczęła się…

Runda 2 (5 minut)

Zawodnicy wzajemnie pogratulowali sobie postawy w ringu poprzez dotknięcie się rękawicami. Takayama wyprowadził kopnięcie, a w odpowiedzi Fujita próbował go obalić. Walka jednak dalej toczyła się w stójce. Dwoma uderzeniami sierpowymi Fujita zainicjował kolejną bokserską wymianę. Kazuyuki postanowił kontynuować swój gameplan zakładający obalenie przeciwnika. Po kolejnej nieudolnej próbie przeszedł za plecy przeciwnika i sprowadził go do parteru. Następnie w miarę płynnym ruchem przeszedł do pozycji północ- południe i zaczął wymierzać mu kolejne uderzenia kolanami w głowę.


Takayama próbował zmienić pozycje, lecz doczekał się tylko kolejnych uderzeń. W końcu udało mu się obrócić na brzuch, co skrzętnie wykorzystał Fujita. Po nieudanej próbie założenia duszenia zza pleców przeszedł do pozycji północ – południe. Na głowę Takayamy spadło kolejne uderzenie kolanem. Yoshihiro próbował przenieść walkę do pionu i kiedy wyglądało na to, że obaj zawodnicy znów przejdą do klinczu Fujita podciął jego nogę. Skutkiem tego Takayama wylądował na plecach, zaś Kazuyuki przeszedł do pozycji bocznej i druga raz spróbował założyć przeciwnikowi duszenie trójkątne rękoma. Tym razem mu się udało i po kilku sekundach sędzia zakończył walkę. Yoshihiro Takayama nie odklepał.

 

Olos

-=PRIDE FC=-
Przede wszystkim dziękuje Jackowi Oknińskiemu, który jest współautorem tego tekstu. To jego praca zainspirowała mnie do tworzenia własnych materiałów. Warto przypomnieć materiał od którego wyszedłem ze swoim cyklem, a którego autorem jest własnie Jacek:

http://cohones.mmarocks.pl/threads/upadek-japońskiej-dumy.22698/#post-963215

Stworzyliśmy wspólnie chyba najdłuższy materiał dotychczas. Niewykluczone jest, że jeżeli w przyszłości Jacek znajdzie czas i chęć to włoży swój wkład w kolejny artykuł.
Co do walk to na pewno polecam Matsui vs Landi-Jons. Jeden z popisowych pojedynków Japończyka. Herring vs Belfort mimo dużych nazwisko to rozczarowanie. Shoji vs Henderson, Goodridge kontra starszy z braci Overeem, Liddell vs Mezger. Vovchanchyn vs Yvel i Oyama vs Silva trwały bardzo krótko więc nie za wiele jest tam do oglądania. Dla prawdziwych koneserów ME to mus.

@Jacek Okninski @Shoocker @PeSTAo @Arlovski @Scurvol

BONUS:

Intro i Backstage Matsui vs Landi-Jons
Intro i Backstage Mezger vs Liddell
Intro i Backstage Goodridge vs Overeem
Intro i Backstage Henderson vs Shoji
 

maras

UFC
Middleweight
Mega elegancko się to czytało, a opis main eventu zajebisty, aż czuć wagę pojedynku i towarzyszące mu emocje. Samą walkę widziałem lata temu, więc fajnie było ją sobie przypomnieć lekturą :OK:
 
Top