PRIDE 12: Zimna Furia

Olos

-=PRIDE FC=-
xONT10Z.jpg

kazushi-sakuraba-signed-official-pride-fc-12-event-program-psa-dna-ufc-autograph-d64b618048734a1a8a88eedfdc3542a3.jpg

Witam w czternastej odsłonie mojego cyklu. Część poprzednią można znaleźć tutaj: http://cohones.mmarocks.pl/threads/pride-11-battle-of-the-rising-sun.35918/


PRIDE 12 miało miejsce 23 grudnia 2000 roku w Saitamie. Pośród zawodników, którzy ponownie pojawili się w japońskiej organizacji byli: Alexander Otsuka, który wygrał z Mikiem Bourke na poprzedniej gali. Guy Mezger, który został znokautowany w walce z Wanferleiem Silvą na PRIDE 10. Carlos Newton, który wygrał z Yuhi Sano podczas 9-tej gali. Ricco Rodriguez po zwycięstwie z Giant Ochiai podczas dziesiątego eventu. „Mr.Pride” Akira Shoji, który pokonał Hermana Rentinga. Heath Herring po zdemolowaniu Toma Eriksona. Enson Inoue po porażce z Vovchanchynem. Wanderlei Silva, którego pojedynek z Gilbertem Yvelem został nierozstrzygnięty na poprzednim evencie. Kazuyuki Fujita, który odpadł w półfinale GP 2000, gdy jego narożnik wraz z rozpoczęciem walki z Colemanem, rzucił ręcznik. Gilbert Yvel, który po kopnięciu w krocze nie był w stanie kontynuować walki z Silvą. Igor Vovchanchyn, który rozbił Nobuhiko Takadę. Mark Kerr po zwycięstwie nad Igorem Borisovem podczas PRIDE 10. Ryan Gracie, który wygrał z Tokimitsu Ishizawą. Oraz Kazushi Sakuraba, po szybko odprawił Shanonna Ritcha na poprzedniej gali.
Wśród nielicznych debiutantów znaleźli się: Ricardo Almeida oraz mistrz organizacji RINGS, niepokonany Dan Henderson.



Galę otworzył pojedynek pomiędzy Guyem Mezgerem i Alexandrem Otsuką. Podczas Finału GP, Otsukę pokonał klubowy kolega Mezgera, Ken Shamrock. Obóz Amerykanina wiedział zatem czego się spodziewać. Japończyk rozpoczął niskim kopnięciem, na które Mezger odpowiedział high kickiem. Otsuka próbował boksować z mistrzem USA w kickboxingu, ale jego ataki były niemiłosiernie kontrowane przez Guya. Alexander zanurkował po nogi, ale próba ta została obroniona i Panowie zwarli się w klinczu. Amerykanin atakował korpus zawodnika Puro-resu pojedynczymi ciosami i kolanami, co zmusiło Japończyka do zerwania uścisku. Były mistrz organizacji Pancrase wyprowadził kopnięcie, po którym Otsuka zachęcił do ponowienia ataku. Mezger nie zwlekał i prawym sierpowym posłał zapaśnika na deski i zaczął zasypywać go ciosami w parterze, zmuszając sędziego do przerwania starcia po niecałych dwóch minutach od pierwszego gongu.


W kolejnej walce spotkało się dwóch wirtuozów Jiu Jitsu w osobach Carlosa Newtona i Johila de Oliveiry. Brazylijczyk od samego początku wyprowadzał dużo kopnięć na różnych wysokościach. Newton jednak parował je wszystkie, aż w końcu jedno z niskich kopnięć swojego przeciwnika wykorzystał do przeniesienia walki do parteru. Kanadyjczyk znalazł się w gardzie Johila i zaczął pracować nad poddaniem. Oliveira doskonale odnajdywał się będąc z dołu i utrudniał jakąkolwiek próbę Carlosa. Obaj Panowie wymieniali się pojedynczymi ciosami mającymi na celu utrudnienie lub ułatwienie sobie obrony z jednej, a ataku z drugiej strony. Po jednej z wymian, nastąpiła artystyczna sekwencja dynamicznych zmian pozycji, w której każda ze stron próbowała zdobyć dominującą pozycję. Ostatecznie został jednak utrzymany status quo, ale cała akcja została nagrodzona brawami. Carlos przeszedł do półgardy, ale zwinny Brazylijczyk złapał nogę Newtona i próbował założyć skrętówkę. W odpowiedzi został potraktowany kopnięciem w twarz, po którym puścił uchwyt, a walka wróciła do stójki.


Kanadyjczyk zaatakował kombinacją prawy-lewy sierpowy, wykorzystał to Johil przenosząc walkę na ziemię. Newton spod niego wyszedł, złapał za nogę i obrócił o 180 stopni, zdobywając tym samym pozycję dominującą. Następnie zaczął używać ciosów, aby zmiękczyć swojego rywala. Sporo z nich dosięgło celu, a twarz Brazylijczyka zaczęła zmieniać odcień. Przez ostatnie 3 minuty pierwszej rundy, Newton zdominował Oliviere. Nie był jednak w stanie skończyć pojedynku.


Po odzyskaniu w przerwie nieco sił, Johil ponownie rozpoczął od przecinania powietrza kolejnymi kopnięciami. Newton spróbował obalić, ale gdy to nie wyszło, wciągnął rywala do swojej gardy. Carlos wyczekiwał na błąd przeciwnika, niczym pająk siedzący na swej sieci. Okazja do wyciągnięcia balachy się nadarzyła, ale Oliviera połapał się w zamiarach Kanadyjczyka i szybko wstał. Pojedynek wrócił piętro wyżej. Johil chciał jednak ponownie wrócić na parter. Obie próby obalenia zostały obronione przez Newtona, ale dał się on w końcu wciągnąć Brazylijczykowi do jego gardy. Carlos rozbijał przeciwnika pojedynczymi ciosami, ale nie był w stanie przejść gardy i zagrozić Olivierze. Sędzia został zmuszony do podniesienia walki na ostatnie 3 minuty. Brazylijczyk był już bardzo zmęczony, ale Newton nie potrafił tego w pełni wykorzystać. Gdy wybrzmiało ogłoszenie o rozpoczęciu ostatniej minuty, Johil spróbował obalić. Carlos obrócił go i wylądował w pozycji północ-południe. Oliviera spróbował skręcić się w poszukiwaniu poddania, ale nie zdołał już tego dokonać. Po dwóch 10-cio minutowych rundach sędziowie zwycięzcą tego starcia ogłosili Carlosa Newtona.



Trzecim pojedynkiem było starcie miedzy Ricco „Suave” Rodriguezem, a Johnem Marshem. Rodriguez rozpoczął bardzo dynamicznie, wyprowadzając kopnięcia i pojedyncze ciosy. Marsh miał problem z dosięgnięciem głowy wyższego rodaka. Panowie zwarli się w klinczu i przeszli pod liny. Przyciskany do nich John atakował kolanami brzuch Ricco. „Suave” obrócił Marsha i wylądował w jego gardzie. Rodriguez poprawił znacząco zapasy trenując pod okiem Nobuhiko Takady, który wraz z Daijiro Matsui był obecny w jego narożniku. Rodriguez przeszedł do półgardy, ale przy okazji nadział się na upkick. Marshowi udało się wydostać spod Ricco, ale zjadł przy tym kilka mocnych kolan. Wraz z ogłoszeniem upłynięcia pierwszych minut potężnie zbudowany John zaczął brać głębsze oddechy, a „Suave” postanowił to wykorzystać i spróbował obalić. Próba ta się nie powiodła, a zawodnicy zastygli w klinczu, który po dłuższej chwili rozerwał sędzia. Po paru wymienionych ciosach, walka znowu trafiła do klinczu, ale tym razem sędzia ringowy szybko zareagował, rozdzielił zawodników i nakazał wznowienie na środku ringu. Przy okazji upominając obu o zwiększenie aktywności. Amerykanie nie wzięli tych słów do serca, a walka ponownie trafiła pod liny. Rodriguez przeniósł pojedynek do parteru, ale niemal równo z obaleniem wybrzmiał gong kończący pierwszą rundę.


Druga runda zaczął kombinacją bokserską Rodriguez, następnie wypalił potężny low kick. Marsh odpowiedział lewym sierpowym, który minimalnie chybił. Rodriguez obalił, zdobył pozycję boczną, a następnie przeszedł do północ-południe z której zaczął zadawać kolana w głowę Johna. Muskularny Amerykanin w końcu obrócił Ricco i walka wróciła do stójki. „Suave” szybko przeniósł pojedynek na ziemię i nie wypuścił już swojego przeciwnika spod siebie, dowożąc tym samym bezpiecznie zwycięstwo przez decyzję.



Walką numer 4 było Akira Shoji vs Ricardo „Big Dog” Almeida. Debiutujący w PRIDE i MMA w ogóle Almeida stawał naprzeciw twardemu weteranowi japońskiej organizacji. „Mr. Pride” wystrzelił kolanem, które Brazylijczyk z USA wykorzystał aby przykleić się do Japończyka. Akira rozerwał uchwyt i obaj zawodnicy wymienili się niskimi kopnięciami, po których Almeida zanurkował i obalił Shojiego. „Big Dog” pracował nad przejściem gardy Japończyka i udało mu się to, ale Akira zmusił go do chwilowego wycofania. Podopieczny Renzo Gracie wykorzystywał swoje świetne BJJ do kontrolowania zawodnika z Kraju Kwitnącej Wiśni. „Mr. Pride” uwolnił się spod Ricardo i wdał się w dzika wymianę ciosów z Almeidą. Brazylijczyk zanurkował w nogi, ale Akira obronił ta próbę i złapał uchwyt pod gilotynę. „Big Dog” broniąc się przed uduszeniem uciekł do żółwia w którym obaj zawodnicy spędzili dłuższą chwilę. Almeida uśpił czujność Japończyka i gdy ten się nie spodziewał, dynamicznym zrywem wyszedł z uchwytu i ponownie wdał się w bijatykę z Shojim. Akira przyjął dwa ciosy na szczękę i tym razem to on przeniósł walkę do parteru w którym zawodnicy spędzili ostatnią minutę pierwszej rundy.


Druga odsłona tego starcia rozpoczęła się od istnej bitwy na low kicki. Panowie sprawdzali wytrzymałość swoich nóg, ale na każde jedno Akiry, Almeida odpowiadał dwoma. „Big Dog” świetnie wykorzystywał przewagę zasięgu. Shoji wszedł w klincz, ale przyjął w nim mocne kolano w krocze. Po chwili Japończyk doszedł do siebie, a zawodnicy ponownie wdali się dynamiczną wymianę ciosów. Nastąpiło zwarcie w klinczu, które „Mr.Pride” wykorzystał aby przenieść walkę do parteru. W całej tej awanturze Akirze zaczęła lecieć krew z nosa i potrzebna była konsultacja lekarza. Uraz nie był na tyle poważny aby zakończyć walkę. Pojedynek wznowiono w parterze z którego na chwilę obaj wyszli, ale Japończyk zmienił płaszczyznę walki ponownie. Shoji pracował nad poddaniem, ale BJJ ucznia Renzo było na tyle dobre, że nie dał on sobie zrobić krzywdy. Walka wróciła do stójki i ponownie zawodnicy wymienili się mocnymi ciosami. Almeida przeniósł walkę na ziemie, gdzie rozbił twarz niebywale twardego Akiry. „Mr. Pride” udało się wstać i gdy announcer wydał komunikat o rozpoczęciu się ostatniej minuty pojedynku, obaj zawodnicy przeszli do pełnego ataku w próbie wygrania przed czasem. Żadnemu z nich się to jednak nie udało i zwycięzca na punkty ogłoszono Ricardo Almeidę.


Kolejnym starciem był pojedynek między Heathem Herringiem, a Ensonem „Yamato Damashii” Inoue. Amerykanin wyprowadził mocne niskie kopnięcie po którym Inoue rzucił się do ataku. Po dynamicznej wymianie ciosów zawodnicy złapali na chwilę dystans i ponownie ruszyli do ataku. Enson trafił Herringa, który upadł pociągając za sobą Japończyka z Hawaii. Heath zaczął obijać Ensona i spróbował założyć americanę. Odpuścił jednak próbę poddania i zaczął obijać „Yamato Damashii”. Inoue zepchnął z siebie Amerykanina, a Herring pozwolił mu wstać. Panowie ponownie się zwarli, a Japończył wciągnął Heatha do swojej gardy. Amerykanin mocnymi prawymi ciosami raz po raz obijał lewy bok Ensona. „The Texas Crazy Horse” zdobył pozycję boczną i trzema kolejnymi kolanami w głowę, zmusił sędziego do przerwania tego pojedynku. „Yamato Damashii” nie zgadzał się z tą decyzją, ale każde kolejne kolano groziło ciężkim nokautem.




Szóstym pojedynkiem była prawdziwa bomba. Debiutujący w PRIDE, mistrz organizacji RINGS Dan Henderson stawał przeciwko niepokonanemu w białym ringu Wanderleiowi Silvie. Już pierwsza kombinacja Silvy posłała Amerykanina na deski. Brazylijczyk zanurkował z ciosami, ale Dan szybko odzyskał pełną świadomość i przywarł do Wanderleia. Amerykanin niwelował próby ataku przytrzymując „Axe Murderera”. Silva w końcu wydostał się w uścisku, stanął nad leżącym przeciwnikiem i zaczął okopywać jego nogi. Sędzia w końcu zatrzymał walkę i pozwolił Hendersonowi wstać. Dan wszedł z mocnym ciosem i przywarł do zawodnika z Kraju Kawy, Wanderlei zerwał klincz i zaatakował zamachowymi sierpami, jeden z nich trafił Amerykanina. Zapaśnik z USA odpowiedział i teraz jeden z jego ciosów trafił Silvę i posłał go na matę. Zamroczony Brazylijczyk znalazł się w sporych kłopotach i zaczął chaotycznie bronić się przed ciosami z góry. Jeden z nich rozciął lewy łuk brwiowy Wanderleia i nabił sporego krwiaka w tym miejscu. Wymagana była interwencja lekarza, pozwoliło to dojść do siebie Silvie.


Pojedynek został wznowiony w parterze, ale Henderson został zmuszony do wyjścia z gardy Brazylijczyka i pojedynek wrócił do stójki. Kolejna wymiana furii ciosów między zawodnikami postawiła publiczność w Saitama Super Arena na nogi. Henderson ponownie został ranny i zanurkował po nogi. Silva obronił tą próbę i zaatakował kolanami głowę zawodnika z USA. Jednakże według zasad były to nielegalne ciosy, ponieważ Dan dotykał wszystkimi czterema kończynami maty ringu, a jego twarz była skierowana w dół. Po przerwie w trakcie której Amerykanin doszedł do siebie pojedynek wznowiono. Kolejne bomby zaczęły śmigać z jednej i drugiej strony. Henderson poszedł po obalenie, Silva obronił i zdobył dosiad w którym zaczął zasypywać amerykańskiego zapaśnika ciosami młotkowymi. Wanderlei wstał i użył stompów, sędzia zatrzymał walkę ponieważ w trakcie ich wyprowadzania Silva łapał się lin, co było niedozwolone. Pierwsza runda upłynęła pod znakiem niezwykle dynamicznych wymian.


Runda druga rozpoczęła się od kolejnej wymiany uprzejmości w stójce. Dan spróbował obalić, ale Silva obronił tą próbę i znalazł się w gardzie Amerykanina. Wanderlei porozbijał trochę Hendersona, po czym wstał i zaczął okopywać nogi leżącego przeciwnika. Obaj niezwykle zmęczeni zwolnili nieco tempo. Dan ponownie zaatakował nogi w próbie obalenia, gdy udała mu się ta sztuka to po dłuższej chwili bezproduktywnego leżenia, obaj zawodnicy zostali ukarani żółtą kartką. Zawodnicy sklinczowali się pod linami i walkę na ziemię przeniósł Brazylijczyk, który następnie zdobył pełny dosiad. Nie był jednak w stanie zagrozić zapaśnikowi z Ameryki i pojedynek się zakończył. Po prawdziwej wojnie, jednogłośnie na punkty zwycięzcą tego starcia został Wanderlei Silva.
h1F4Kq9.png



Kazuyuki Fujita i Gilbert „The Hurricane” Yvel tworzyli kolejną parę zawodników, którzy spotkali się w białym ringu tego dnia. Mistrz Japonii w zapasach od razu rzucił się do nóg holenderskiego kickboksera. Yvel zaciekle bronił się przed obaleniem, ale w końcu uległ Fujicie. Japończyk zdobył pozycję boczną, a następnie przeszedł do półgardy. Kazuyuki spróbował wyciągnąć kimurę. Odpuścił jednak ta próbę, ponieważ nie miał możliwości zaaplikować dostatecznie dużej siły. Fujita wymęczał Yvela krótkimi ciosami i kontrolą z góry. Nie było to przyjemne dla oka, ale dosyć skuteczne w starciu z eksplozywnym Holendrem. Druga runda rozpoczęła się niemal identycznie. „The Hurricane” zdołał wyprowadzić trzy ciosy, po których został sprowadzony do parteru. Japończyk kontynuował wdrażanie swojego planu na tę walkę, ale sędzia w końcu postanowił podnieść pojedynek do stójki. Zawodnicy dostali ostrzeżenie, które miało zmotywować ich do wzmożenia akcji. Yvel wziął to sobie do serca, bo od razu wyskoczył i latającym kolanem trafił Fujite.


Posiadający tytanową szczękę Kazuyuki, gdyby nigdy nic uczepił się nogi Holendra i ponownie go obalił. Japończyk znalazł się w gardzie Gilberta i dotrwał w niej już do końca drugiej rundy. W skutecznym, ale niezbyt efektownym stylu Kazuyuki Fujita wygrał na punkty.


Przedostatnią walką było rewanżowe starcie pomiędzy Markiem „The Smashing Machine” Kerrem, a Igorem „Ice Cold” Vovchanchynem. Ukrainiec zadał Kerrowi pierwszą porażkę podczas PRIDE 7, ale była ona zmieniona na No Contest. Igor zaatakował prawym sierpowym, pod którym Mark zanurkował w próbie obalenia. Kerr znalazł się w gardzie Ukraińca i został poczęstowany nieintencjonalnym uderzeniem głową, po którym pojedynek został tymczasowo zatrzymany. „The Smashing Machine” przyjął bardzo podobny gameplan, który jego były rywal w postaci Fujity wcielił w życie w poprzedniej walce. Yuji Shimada był tym razem mniej pobłażliwy i nakazał podniesienie walki oraz ukarał obu zawodników żółtą kartką. Kerr zwolnił tempo, ale udało mu się przenieść pojedynek ponownie do parteru w którym spędził resztę rundy. Druga odsłona była kalką rundy pierwszej. Amerykanin szybko obalił i starał się przypiąć swojego przeciwnika do maty. Sędzia ringowy ponownie podniósł walkę do góry i paradoksalnie ukarał leżącego z dołu Vovchanchyna żółtą kartką za pasywny styl walki. Jeszcze jedna oznaczałaby dyskwalifikację Ukraińca. Igor wziął sobie to do serca i natychmiast zaatakował.


Zdobył plecy Kerra i zaczął bić go pojedynczymi ciosami. „The Smashing Machine” wstał, zanurkował pod prawym sierpem i obalił „Ice Colda”. Mark zaatakował tułów kickboksera z Ukrainy i przeszedł do pozycji bocznej, z której kontynuował atak przy użyciu kolan. Runda skończyła się, ale żaden z zawodników nie był pewny czy to właśnie on wygrał. Pewni nie byli również sędziowie, którzy wskazali remis, co wiązało się z dodatkową rundą. Z tej dwójki, to Kerr był bardziej zmeczony. Jego narożnik, w którym byli Ricco Rodriguez i Mark Coleman motywowali go do zebrania sił na ostatnie 5 minut tego pojedynku. Atak w dogrywce zainicjował Mark, ale został on skontrowany przez Igora.


Ukrainiec zdobył plecy amerykańskiego zapaśnika i zaczął zasypywać go bombami. „The Smashing Machine” spróbował wstać, ale został ściągnięty przez Igora ponownie do parteru. Udało mu się w końcu wyswobodzić z uścisku i samemu obalić Vovchanchyna. Będąc z gardzie „Ice Colda” obijał go ciosami, ale nie zdołał odrobić straty po ataku Ukraińca z początku dogrywki. Decyzją sędziów Igor Vovchanchyn został zwycięzcą tego rewanżu.


Jednym z bohaterów walki wieczoru ponownie był Kazushi „The Gracie Hunter” Sakuraba. Jego przeciwnikiem był kolejny reprezentant rodu Gracie, Ryan. Sakuraba rozpoczął high kickiem, który chybił celu. Gracie ruszył szarżą na Japończyka, Kazushi zanurkował po nogi, ale w brat Renzo w porę uniknął obalenia. „The Gracie Hunter” wyprowadził kopniecie na tułów, które trafiło pochylonego Ryana w głowę. Brazylijczyk wykorzystał to aby uczepić się „IQ Wrestlera”, nie był jednak w stanie nic w tej pozycji zrobić i zmusił sędziego do rozerwania tego zwarcia. Gracie non stop próbował przenieść walkę do parteru, ale świetna obrona i równowaga Japończyka utrudniały mu to zadanie. Sakuraba wykorzystał jedną z prób przeciwko specjaliście BJJ i założył mu head lock.


Japończyk nie dął jednak rady przekuć tego uchwytu w duszenie. Zdobył on jednak pozycję boczną i zaczął atakować ciosami i kolanami. Gracie wystrzelił do góry i spróbował obalić za jedną nogę. Kazushi zapiął uchwyt na jednej z rąk i spróbował wykorzystać to aby wyciągnąć balachę. Ręce Ryana były jednak zbyt mocno spięte aby mu na to pozwolić. Brazylijczyk przeszedł do żółwia, w którym nadal kurczowo trzymając nogę przeciwnika zbierał ciosy. „The Gracie Hunter” podniósł nieco zawodnika z Brazylii i zaczął atakować jego głowę kolanami. Ryan obrócił się i trzymając lewą nogę Sakuraby utrudniał mu atak. Przebiegły Japończyk postanowił mu za to dać klapsa.


Chwilę po tym runda się skończyła, a Gracie sygnalizował ból prawego barku. Z niewiadomych mi przyczyn walka trwała tylko jedną 10-cio minutą rundę, po której bezsprzecznym zwycięzca na punkty został Kazushi Sakuraba. Któremu klubowy kolega po walce założył symboliczny pas.


1-t5890127-400.jpg


Większość walk podczas tej gali nie była zbyt ekscytująca. Polecałbym Obejrzenie Mezger vs Otsuka, Herring kontra Inoue, rewanż Kerra z Vovchanchynem, debiut Hedersona przeciwko Silvie oraz Walkę Wieczoru.
 

Olos

-=PRIDE FC=-
Uff zdążyłem przed końcem tygodnia. Cięzka gala do opracowania, niemal wszystkie walki kończyły się decyzjami więc sporo materiału do obejrzenia i powtórki. Jest parę smaczków o których wspomniałem na końcu, ale walki Rodriguez vs Marsh i Fujita vs Yvel można pominąć, albo obejrzeć po dwie minuty każdej z nich zeby wiedzieć jak wyglądały.

@lugasek @husarz @Arlovski @PeSTAo @dizel77


Intro do ME


Enson vs Herring z jap komentarzem, Enson po walce ogłosił zakończenie kariery


Intro Kerr vs Vovchanchyn


Skrót Henderson vs Silva


Intro do Fujita vs Yvel
 

Olos

-=PRIDE FC=-
Nie żebym spamował, ale żeby było bardziej czytelnie to rzucam kolejną porcje multimediów przy okazji oznaczając wiecej osób.

@Pyrrus89 @Evo @s3pp @yonigga @AdIPOL

Intro do ME i wyjścia do ringu

Kolejna zapowiedź

Kolejny materiał o Gracie

Rickson o potencjalnym starciu z Sakurabą

Ilość materiału i produkcji jaką Japończycy wkładali w to wszystko godna podziwu. Pozdrawiam i liczę na jakieś komentarze :kis:
 

Scurvol

PRIDE FC
Lightweight
JezusMaria! chlopie, ze tez Ci sie chcialo. Szacun, przeczytam cale jakos wkrotce bo jest tego sporo. Sakuraba i ogolnie Pride to moje poczatki z MMA. Tak zaczela sie wkretka, ktora trwa po dzien dzisiejszy...
 

Olos

-=PRIDE FC=-
JezusMaria! chlopie, ze tez Ci sie chcialo. Szacun, przeczytam cale jakos wkrotce bo jest tego sporo. Sakuraba i ogolnie Pride to moje poczatki z MMA. Tak zaczela sie wkretka, ktora trwa po dzien dzisiejszy...
Liczę na opinię po przebrnięciu przez tą ścianę tekstu :kis:
 

husarz

EFC Africa
Middleweight
@Olos rozumiem, że nie pracujesz, nie uczysz się, tylko siedzisz i nakurwiasz gale Pride, a potem robisz jako skryba, żeby nam to co widziałeś przedstawić? :wink:

 

AdIPOL

Oplot Challenge
Heavyweight
Jak zwykle nie zawiodles , kawal dobrej roboty ,tak samo ostatnio za tekst ku pamieci Kevina propsy. Czytajac Twoje teksty na koncu zawsze jestem usatysfakcjonowany :penn:
 
Top