Chris Mintz - milosnik MMA, ktory stal sie bohaterem narodowym.

VaeVictis

UFC
Light Heavyweight
"- Nazywam się Chris, mam cudownego syna i kocham MMA - tak przedstawia się na Twitterze Christopher Mintz. Podczas strzelaniny w amerykańskim college'u zachował się jak prawdziwy bohater. Został postrzelony kilkakrotnie, ale ocalił życie innym."

Tak rozpoczyna sie material autorstwa Michala Fabiana na portalu Sportowe Fakty
http://sportowefakty.wp.pl/mma/552945/zawodnik-mma-stawil-czola-sprawcy-masakry-w-oregonie
ponizej jego fragmenty :


Untitled-design-3-560x420.jpg

chris-mintz-hospital.jpg


"1 października do Umpqua Community College w Roseburg, w stanie Oregon, wszedł uzbrojony mężczyzna. Miał trzy pistolety i strzelbę. 26-letni student Christopher Harper-Mercer zabił dziewięć osób, a następnie - podczas wymiany ognia z policjantami - popełnił samobójstwo. Wiele wskazuje, że ofiar byłoby więcej, gdyby nie bohaterska postawa 30-letniego Christophera Mintza. To człowiek, który stawił czoła sprawcy masakry. Został postrzelony siedem razy, ale przeżył. Jak się później okazało, Mintz to były żołnierz, który 10 lat służył w armii. To także miłośnik sztuk walki. Ma na koncie kilka amatorskich walk w MMA.
Ciotka poszkodowanego, Sheila Brown, przyznała, że nie zdziwiło ją jego zachowanie. To właśnie sport - MMA i zapasy - ukształtował jego silny charakter. - Był w drużynie zapaśniczej, walczył także w klatce, więc nie zaskoczyło mnie, że zadziałał w tak bohaterski sposób - mówiła Sheila Brown w rozmowie z NBC. Nazwała go "wyjątkowo dobrym chłopakiem".
Co wiemy o przygodzie Mintza w MMA? Media powołują się na portal sherdog.com, który publikuje szczegółowe statystyki wojowników. Jednak w przypadku zawodnika z Roseburg podany rekord (1-1) jest błędny. Zostało mu zapisane zwycięstwo z Johnem Dennisem w listopadzie 2011 roku (przez dźwignię na ramię). Tyle że Mintz - dokładnie w ten sposób - ten pojedynek przegrał. Kolejna walka trwała tylko kilkanaście sekund. 29 września 2012, na gali FCFF - Rumble at the Roseland 66, Mintz został znokautowany przez Rona Schrotera. To było wyjątkowo brutalne KO, po 12 sekundach. Zawodnik z Roseburg po kilku piekielnie mocnych ciosach dostał drgawek. Na portalu mixedmartialarts.com znaleźć można wyniki jeszcze dwóch innych jego starć. Także przegranych - z Georgem Jordanem i Brettem Arandem. Z rekordem 0-4 Mintz raczej nie ma co liczyć na karierę w tym sporcie (nie walczył już zresztą od trzech lat). Wygrał za to dużo ważniejszą walkę - o życie studentów z klasy nr 15, do której zmierzał sprawca masakry.

"W sporcie, który często widzi złowrogie postaci jak choćby War Machine, a w tytułach gazet goszczą aresztowania czołowych zawodników jak Jon Jones, zobaczyć kogoś takiego jak Mintz to poważny wyjątek od normy. Nie miał bogatej przeszłości w MMA, ale zyskuje rozgłos z właściwych powodów. Postawmy sprawę jasno: Chris Mintz jest kimś, z kogo społeczność MMA może i powinna być dumna" - czytamy."

 
Top