Nie ma pojęcia ani o feminiźmie ani o żadnym innym poważnym temacie. W głowie ma pusto jak bęben, nie myśli, co mówi, a mówi, co myśli. A że niewiele myśli...
To taka sterowana marionetka dla intelektualnych biedaków, coś à la Greta od klimatu, ale w lokalnym i bidniejszym wydaniu.