Wyszedłem ze szpitala, i musiałem dojść do siebie. Jest nieco lepiej.
Teraz tylko wkurwia mnie, że w mieszkaniu, które wynajmuje mam plantacje pieczarek za szafą.
Nie wiem czy to dobry przykład, bo być może to było po prostu wyczerpanie potencjału zawodnika, ale kariera Bretta Rogersa po KO od Fiodora mocno się załamała.
Wkurwiają mnie dozylne antybiotyki i dren, z którymi męczę się już dwa tygodnie i chuj jeden wie ile jeszcze.
Wkurwia mnie też, że moja pierwsza poważna przygoda z służbą zdrowia to jakieś fatalne domino.
Po operacji wdało mi sie zakażenie, które spowodowało, że mięśnie nie wytrzymały szycia. Wróciłem do punktu wyjścia, z raną, która nie chce się goic i tak krótkim ścięgnem, że w grę wchodzi już tylko przeszczep.
Miałem ostatecznie nieźle obsuwy i dziś jestem po operacji. Zabiegu praktycznie nie pamiętam, znieczulenie w kręgosłup ogólnie zadziałało dobrze.
Teraz leżę na pooperacyjnej i skala chujozy osiągnęła wynik 8/10, toteż wziąłem przeciwbóla. Słaby czas.
Pamiętacie moja historie ze skakaniem przez rów? Byłem dziś u ortopedy i dowiedziałem się, że mam zerwany mięsień piszczelowy przedni.
Operacja w poniedziałek. Albo dysfunkcja do końca życia.
Muszę Wam Panowie przyznać, że jestem zdruzgotany. Zupełnie rkzbity.
This site uses cookies to help personalise content, tailor your experience and to keep you logged in if you register.
By continuing to use this site, you are consenting to our use of cookies.