Az dziwne, że sam nie odpalił swojej. Z sali weselnej którą prowadzi zawsze coś zostanie a jego kierowcy na tirach zawsze mogą nadgonić na trasie i szamę dowieźć. Dorzuci się czereśni z sadu i cyk, czysty zysk.
Zboczonym bananem, rentierem, kapitanem ulicy w pierdolonym wyścigu szczurów. Slamiącym na beton w swojej lub niższej wadze. Sam sobie radzący, swego imienia. Siódmy syn siódmego syna w siódmym pokoleniu.
Jest taka retro gierka od Konami która nazywa się "Sunset Riders". Po pokonaniu pierwszego bossa wypada z niego hajs a on mówi "pochowajcie mnie z moimi pieniędzmi" taki widzę chciwego purpurata.
This site uses cookies to help personalise content, tailor your experience and to keep you logged in if you register.
By continuing to use this site, you are consenting to our use of cookies.