Mój magiczny sposób na brak parteru:
-wybieram khabiba/woodleya/mendesa, generalnie jakiegoś zapasiora w zależności od wagi,
-przeciwnik ma przeświadczenie, że jestem zajebisty into ground game (toć w innym wypadku bym wybrał kogoś innego, no halo),
-toczę pojedynek raz na jakiś czas próbując...