No i elegancko,zawsze to coś innego i lepszego niż kiszenie się w domu przed kompem, czy z telefonem w ręku non stop. Ja za gówniaka miałem podobne miejscówki z kolegami podczas wakacji,robiło się tzw. szałasy gdzie się,tylko dało i wtedy człowiek czuł się jak w jakimś schronie conajmniej.