Breazeale'a bił jak w worek, Różański pięściarsko dwa poziomy niżej. Finał zawsze ten sam. Tu nie o umiejętności chodzi tylko o to czy rywal przetrwa to co mu Ugonoh zaproponuje. Gdyby to raz się zdarzyło to można by mówić o wypadku przy pracy. Wiadomo, że jest lepszy od Samociuka, ale gościu...