Kiedyś Mirek Okniński, w jednym ze swoich rantów, napisał słowo "pszeczkole" (chyba w takiej formie). O kurwa jak mi to zryło łeb jak ogarnąłem o co chodzi :D
Odczuwam coś w rodzaju podziwu dla takich analfabetów, którzy potrafią napisać coś tak przejebanie niepoprawnie, że zajmuje mi chwilę, żeby ogarnąć co to za słowo w oryginale :D
No i takie rzeczy się chce oglądać w skórze, a nie, że gość robi 100 salt i ląduje na czubku wykałaczki. Ma być fail, ma być ból, ma być rozjebany ryj (lub plecy).
I chuj z nim, niech gnije. Zasłania się "self defence" i coś tam jeszcze o rasizmie pierdoli. Co za kiep jebany. Zero zagrożenia ze strony jakiegoś podpitego krzyśka w barze, który pewnie się obruszył, że Schilling "król baru" go przepchnął.
This site uses cookies to help personalise content, tailor your experience and to keep you logged in if you register.
By continuing to use this site, you are consenting to our use of cookies.