Pierwszy raz w życiu opuściłem jakikolwiek event przed końcem. Koszmar. Po prostu koszmar. Walki, oprawa, dźwięk - no tam wszystko dzisiaj było fatalne. Jeden plus to frankfurterki od Madej Wróbel, którymi częstował Adam Borowicz.
Powiem wam szczerze, że na większym gównie nie byłem w życiu. Tu się nic nie dzieje. Zaraz północ a 5 walk do końca. Koszmar. Najgorsze wydane 60 zł w życiu.
This site uses cookies to help personalise content, tailor your experience and to keep you logged in if you register.
By continuing to use this site, you are consenting to our use of cookies.