3 dni poza domem, wracam 23 już myślę wszyscy śpią, a żona do mnie, że córeczka jeszcze nie i czeka na tatę, aż wróci samolotem.
Przetyrany byłem jak renifer po gwizdce, ale jak na schodach w domu zobaczyłem ten uśmiech to najpierw :płacz: a potem :gospeldance: .
Tyle co mi usnęła przy bajce...