Miałem kiedyś taki epizod, gdzie ciągnąłem dwie prace naraz i 5 czasem 6 dni w tygodniu spałem w „pracy”. Miałem wtedy już dwójkę małych synów, gdy wracałem do domu to czekali na mnie z żoną przy wyjściu z Metra. Ich kszyki radości, gdy mnie zobaczyli słyszę do dziś. Wyrywali się żonie i z...